Katastrofa humanitarna na Kubie. "Brak prądu i paliwa, zamknięte szpitale"

Kryzys humanitarny na Kubie robi się coraz bardziej niebezpieczny dla mieszkańców. - Są problemy z paliwem i prądem. Nie ma jak mrozić żywności w lodówkach, a co straszliwsze - z braku paliwa nie ma też jak wywozić śmieci. Zalegają one na rogach ulic. Jest wilgoć, są komary. Za chwilę może pojawić się epidemia cholery. A zamykane szpitale i odwoływane operacje spowodują, że ludzie zaczną umierać - powiedział Adam Kwaśny, autor i podróżnik. [...]


Adam Kwaśny kilka dni temu wrócił z wyspy. - Spędziliśmy z przyjaciółmi ponad trzy tygodnie na Kubie. Mieliśmy możliwość zobaczenia tego jak wygląda wyspa w momencie już tak ogromnego kryzysu, kiedy już prawie nie ma turystów. Spotykaliśmy pojedyncze osoby, jakieś pojedyncze grupy - nie hotelowe. Bo hotele się zamykają, nie mają jak funkcjonować - powiedział podróżnik.


Jak zaznaczył, obecnie na Kubie są przede wszystkim potężne problemy z paliwem i prądem. - One rezonują na inne dziedziny życia. Bo jak nie ma prądu, to nie ma jak mrozić żywości w lodówkach. Kuba to kraj, w którym praktycznie zawsze były kłopoty z zaopatrzeniem, więc często kupowano większą ilość żywności na zapas. Nie ma też jak wozić żywności, bo nie ma paliwa. Jeszcze straszliwsze jest to, że nie ma jak wywozić śmieci. Odpady gromadzą się na rogach ulic. Jest wilgoć, są komary. Za chwilę może się pojawić na przykład epidemia cholery - podkreślił gość Polskiego Radia 24. [...]


#wiadomosciswiat #kuba #kryzyshumanitarny #energia #paliwa #smieci #kryzyspaliwowy #politykazagraniczna #polskieradio24

Polskie Radio 24

Komentarze (9)

Choć trzeba przyznać, że z prądem było bardzo kiepsko już od dawna, jeszcze przed blokadą. Pod tym względem na prowincji niewiele się zmieniło przez ostatnie pół roku (może stolica miała lepiej).
Obecnie największa i chyba najpoważniejsza różnica, to dostęp do paliwa - nie da się go kupić już nawet za dolary.

To jest idealny przykład uzależnienia od paliw kopalnych. Jakby mieli wszystko zelektryfikowane, a wyspę pokrytą panelami i bankami energii to problem z głowy. Może do tego jakaś mała elektrownia jądrowa, czy coś w tym stylu.

Piszę serio.

Może w najbliższej przyszłości tak będzie wyglądać świat? Wszędzie prąd produkowany lokalnie i spokój?

@WysokiTrzmiel Praktycznie wszędzie prąd jest produkowany lokalnie xD Nie licząc Bałtyków, to żaden kraj w Europie nie jest w stanie się utrzymać tylko na imporcie.
Tropikalna wyspa? Faktycznie panele by sporo pomogły, z magazynami gorzej, bo skala kraju jest zwykle duża (Kuba - 11 mln mieszkańców). Póki co magazyny na skalę kraju to są mrzonki. Ale co z krajami, które mają zimę? To już wtedy są mrzonki od początku do końca. Bez stabilnych źródeł energii - typu atom ani rusz.
[przez chwilę zapominamy, że rozmawiamy o niezwykle biednym, osankcjonowanym kraju, który nie ma kasy na nic, a już na pewno na jakieś alternatywne źródła energii; który był od dekad podtrzymywany tanimi surowcami]

@Nemrod Nie mają zim więc temat odpada. Magazyny energii na skalę kraju to bajki ale wystarczy że odbiorcy prywatni mają chociaż 5kWh na mieszkanie plus panele i mamy przez 10 godzin 500 watów w nocy a w dzień na bieżąco ze słońca. (pomijam straty)


Oczywiście przemysł jest w czarnej dupie bo tam potrzebne są duże moce ale rozbicie sieci na małe magazyny energii w domach bardzo odciąża sieć.


To i tak nie rozwiązuje problemów z transportem bo małe elektryki wezmą jakieś 10-12 kWh na 100km a co dopiero większe samochodu i ciężarówki ale wciąż to byłaby rewolucja. U nas jak tylko wejdą magazyny do domów to nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo to zmienia okoliczności. Brak elektrowni nie wymaga agregatów i paliwa tylko można sobie wziąć prąd z baterii albo dosłownie z powietrza.

@L4RU55O Nawet na Kubie nie ma 365 słonecznych dni. Mają też pochmurne i deszczowe. Oczywiście takie zestawy pomagają przy blackoutach, ale bez zewnętrznych dostaw energii musisz ogarnąć np. gotowanie. Już nie wspominając o jakimkolwiek przemyśle, czy chociażby rolnictwie (ciekawe jak tam się sprawdzają Tesle).
No i ostatnie: nauczyciel na Kubie zarabia 17$/mc. Dla tych ludzi problemem jest kupno jedzenia. Ale oczywiście prostym rozwiązaniem będzie zaopatrzenie się w inwertery, magazyny energii i paneli na dach, bo każdy mieszka w na tyle dużej posiadłości, że sobie te 10-20 kWp może postawić na dachu lub w ogrodzie. W Polsce tak jest, prawda?

Jak się tak człowiek rozejrzy po świecie to połowa złych rzeczy dzieje się z powodu ruskich a drugie pół z powodu USA. Z tym że USA robi to bardziej systemowo, ale skutki są takie same

Zaloguj się aby komentować