Jeszcze jakieś 1.5-2 lata temu co tydzień w poniedziałek, jak tylko się ukazał, słuchałam całego podcastu Andrew Hubermana. Potem zaczął poruszać niezbyt interesujące mnie tematy, a przede wszystkim - strasznie dużo mówić o różnych suplementach, które mają pomóc dosłownie "na wszystko". Co więcej - stał się internetowym celebrytą, a lubiłam go dlatego, że był/jest naukowcem. Więc już tylko od czasu do czasu sprawdzam, czy nie pojawił się jakiś interesujący temat, albo gość. Ale w tym tygodniu to już jest lekkie przegięcie - Tim Ferris. Mam wrażenie, że Huberman jakiś czas temu dołączył do youtube'owego kółka wzajemnej adoracji najmodniejszych "guru" od wszystkiego. Co to Cię pouczą i jak zarobić miliony i jak zrobić dobrą sylwetkę i jak medytować. Już np. zrobił wywiad z Jocko Willinkiem, czy Lexem Friedmanem (który swoją drogą też jest już raczej celebrytą niż naukowcem) zaraz pewnie będzie David Goggins, albo nie wiem, strzelam -Joe Rogan. Heh, a mogło być fajnie. Żeby nie było - nic nie mam do tych kolesi, niech sobie "nauczają" o wszystkim, jeśli się na "wszystkim" znają. Ale podcast Hubermana miał być o nauce. #zalesie #przemysleniazdupy #gownowpis