Jestem odporny na fomo i jak coś jest hypeowane to nie znaczy że ja muszę się tym interesować. Jednym z takich przykładów jest #matcha której nigdy moje kupki smakowe nie zaznały. Sytuacja zmieniła się wczoraj, kiedy rodzice przywieźli maczę z Azji, bo ostatnio wrócili z wycieczki. Wczoraj wczesnym wieczorem/późnym popołudniem spróbowałem i mi nie podeszła.
Za to dzisiaj w nocy przed 4 obudziła mnie silna chęć oddania stolca. Można było to uznać za przypadek, ale gdy sytuacja powtórzyła się dwie godziny później, z jeszcze rzadszą zawartością, nie ma już wątpliwości. Kto pije #matcha ten lata do sracza.