Przy obecnych wiosnach to ryzyko nie warte świeczki, bo zetnie mróz i sadzonki pójdą się pałować.
W stabilnych warunkach tak bym zrobił, bo sadzonki od razu będą zahartowane.
Natomiast mogę ci podpowiedzieć pewien patent, który sprawdzał się w górach.
Wykop dołek 1x1m na głębokość co najmniej 30cm (40 wskazane ale wtedy może być potrzebny szerszy aby jak najwięcej i najdłużej dochodziło światło), w którym wstawisz pojemniki z nasionami.Możesz przestrzeń między nimi docieplić np. sianem. Nad tym osadź pokrywę w postaci skrzynki (coś a la inspekt) owiniętej przezroczystą folią (możesz z czegokolwiek co tylko przepuści światło). Zostaw przy tym jakiś lufcik lub zrób otwory w folii aby dochodziło powietrze. Wilgoci będzie wystarczająco ze skraplającej się wody. Jeśli nie przyłoży -5° na dłużej niż kilka h, wyrastające sadzonki powinny dać sobie radę. Bacz jednak na to żeby się to nie zawaliło jak w kwietniu czy maju dosra mokrym śniegiem.
Co do patentu @Belzebub -a z worem wypełnionym piaskiem, to do szklarenek zazwyczaj wstawia się dużą beczkę z wodą. Nagrzana w słońcu oddaje wystarczająco ciepła nocą i jednocześnie nawilża wnętrze.