Jakiś czas temu <niechętnie> stałem się posiadaczem grzałki "made in Dagestan" - czyli wytworzonej przez ruskich, którzy z jakiegoś powodu nie napisali tego na pudełku wprost


Przy drugim gotowaniu wody, gdy dotknąłem mokrego kubka, sieknęło mnie 230V. Przy trzecim, wystrzeliły bezpieczniki w skrzynce . Rozebrałem więc ten eksportowy produkt hi-tech. Na zdjęciu widać poziom zaawansowania russkiej technologii - przewody nie były w żaden sposób przymocowane do wyprowadzeń grzałki. Zamiast tego, zostały po prostu owinięte wokół nich, i zalane plastikiem. Nie dać rady wyprodukować grzałki, to już inna gęstość.


#agd #technika a może i #rosja

24d16bc5-32af-48ab-87c2-5ca87da14907

Komentarze (13)

@Nemrod Gotowało elegancko. Szkoda, że trzeba było zanurzyć prawie całą, bo część grzejąca zaczyna się już jakieś dwa centymetry od plastiku.


Potencjalna śmierć przez porażenie prądem lub w płomieniach, to niska cena za ciepłą zupkę chińską na wyjeździe

@Trawienny W przypadku buzały, to przynajmniej widać z kilometra, z czym mamy do czynienia, i instynkt powstrzymuje przed pchaniem tam łap. Tu mamy buzałę w owczej skórze, i z opóźnionym zapłonem

Zaloguj się aby komentować