@razALgul ło panie, jak raz byłem tak przejebanie chory, że nosem nie dało się oddychać, a ciągłe trzymanie otwartych ust było już męczące to też wpadłem na podobny "sprytny k⁎⁎wa" pomysł- nachylę się do przodu, wszystko to spłynie. Potem jeszcze postanowiłem "usprawnić" ten pomysł o tzw. parówkę czyli inhalację pary wodnej. Worst. Decision. Ever. Zamiast poprawy, było jeszcze gorzej, bo jak do tej pory nos po prostu miałem zawalony i nie dało się oddychać, tak po tym... może i dalej nie dało się oddychać, ale za to przynajmniej ekstra miałem nos permanentnie przytwierdzony do chusteczki, która po minucie była do wywalenia i tak przez circa resztę dnia. ಠ_ಠ