Ja nie wiem. Jestem jakiś zaczarowany dla psów. Obce psy dostają głupawki na mój widok.

Idę ulicą, z naprzeciwka jakaś dziewczyna z białym szkockim terrierem (taka szczotka z wąsami na krótkich nóżkach). Pies zaczyna się jej wyrywać, szczekać, stawać na tylnych łapach. W końcu jej się zerwał ze smyczy i przybiegł do mnie i skacze po mnie z radości. Obcy pies. Dziewczyna przybiega za nim, nie wie co się dzieje. Mówi, że pierwszy raz w życiu widzi aby ten pies zrobił coś takiego bo boi się ludzi. W sumie debil ja, mogłem skorzystać z okazji i zagadać, wziąć numer ale pobawiłem się chwilę z psem i poszedłem dalej.

Idę brzegiem Wisły w Rembertowie, kto z Wawy to kojarzy ten dziki brzeg gdzie nie widać co jest za zakrętem. No i z naprzeciwka wychodzi dwójka ludzi oraz 3 psy. Takie typowe małe kudelki co gryzą listonosza w d⁎⁎ę. Psy spuszczone bez smyczy. Widzą mnie, szczekają, biegną w moją stronę. Już wyobrażam sobie ten zastrzyk na wściekliznę po spotkaniu. Tymczasem psy dobiegają do mnie i zaczynają skakać po mnie ale bez zębów i pchać pyski w moje ręce. Wyczochrałem je i poszedłem dalej.

Kolega ma młodego owczarka niemieckiego. Mimo, że stoimy grupą to pies i tak musi się ze mną siłować a resztę ludzi ma gdzieś.

Stoję pod blokiem pod daszkiem i gadam z kolegą. Wychodzi sąsiadka ze starym Golden Retrieverem. Sąsiadka patrzy, że deszcz pada i mówi
-potrzymajcie smycz, muszę wrócić się po parasolkę
No i trzymam smycz od obcego psa a ten się przy mnie położył xD

Jestem w wizycie u kogoś kto miał psa na łańcuchu przywiązanego do stodoły. No ogólnie to gwarancja, że taki pies cię upierdoli przy pierwszej okazji. Ale i tak stwierdziłem, że to sprawdzę. Podchodzę, pies podchodzi na tyle ile łańcuch mu pozwala. Wyciągam rękę, patrzę czy wystawi zęby. Nic, próbuję pogłaskać po głowie. No spoko, pies ma zaciesz i skacze z radości. Mordo, miałeś mnie ugryźć a nie skakać.

Zajeżdżam do kolegi co ma młodego Irish Settera. Kolega mówi, że pies musi się przywitać, obwąchać mnie i da mi spokój. Nie, pies po obwąchaniu dostał pierdolca. Skacze, rzuca się z radości, próbuje mnie lizać po ryju. Przesadza i drę się na niego wkurwiony bo nawet pazurem mi po gębie przejechał. A pies w d⁎⁎ie, euforia 200%

Najstarsze zdjęcie mojej osoby? Jak jestem u wujka na wsi a jego szczeniak owczarka kaukaskiego złapał mnie za spodnie na wysokośći d⁎⁎y i holuje mnie przez podwórze a ja jako dzieciak płaczę bezsilny xD

#psy #gownowpis

e9ad63de-4620-4201-93c0-abf913fb608d

Komentarze (15)

Masz wrodzoną umiejętność. Moja koleżanka ma to samo i związała swoją karierę z weterynarią. Zwierzaki przy niej lepiej znoszą pobyt i leczenie w klinice.

Zaloguj się aby komentować