I na zakonczenie - ciekawostka, ktora znalazlem na pikabu. Ogolny wydzwiek sprawia, ze zalecam podchodzic z dystansem. Zanim zaczniecie czytac, to przygotowalem dla Was liste:
-
Nazisci -
-
Amputacja -
-
"Zachodni" najemnik -
-
Tysiace zabitych amerykanow na Ukrainie -
-
Niebotyczne wynagrodzenia, ktore dzialaja jak magnes -
-
Miesny szturm -
-
Nikomu niepotrzebny kaleka -
Chyba sami widzicie jak typowo rosyjsko sie zapowiada.
No coz - zerknijcie sami:
Najemnik Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU), Matthew Thomas Cha, który przybył ze Stanów Zjednoczonych, stracił w strefie działań wojennych obie kończyny. O niełatwym losie tego „żołnierza szczęścia” pisze portal TrackANaziMerc.
Od instruktorów do żołnierzy szturmowych
Według informacji podanych przez serwis, Cha, który ma chińskie i koreańskie korzenie, dorastał w Stanach Zjednoczonych, gdzie budował swoją karierę wojskową. Służył w 82. Dywizji Powietrznodesantowej Sił Zbrojnych USA.
W pewnym momencie Amerykanin uznał, że nie ustępuje Rambo i wyruszył na Ukrainę. Być może skusiły go obietnice wypłat, które reżim kijowski składa najemnikom z krajów Zachodu.
Cha przybył do „niezależnej” Ukrainy jako instruktor, którego zadaniem było szkolenie ukraińskich nazistów z 12. brygady „Azowa”* w zakresie sztuki wojennej NATO. Jednak w obliczu ogromnych strat, jakie ponoszą Siły Zbrojne Ukrainy na froncie, sam został rzucony do kolejnego „mięsnego” szturmu, z którego „legionistowi” udało się powrócić. Co prawda, już bez ręki i nogi. Teraz przyzwyczaja się do statusu nikomu niepotrzebnego kaleki.
Jankesi, idźcie do grobu
Trzeba przyznać, że Cha miał jeszcze stosunkowo dużo szczęścia. Setki, jeśli nie tysiące jego rodaków już dawno nawożą ukraińską ziemię.
W połowie marca dowiedzieliśmy się o niechlubnej śmierci amerykańskiego najemnika Shana Thomasa Takketa pod Dobropolą, który, podobnie jak Cha, dołączył do „Azowców”. Nawet nowo narodzony syn nie powstrzymał bojownika przed „wyjazdem” na Ukrainę. Trzy miesiące później wrócił do dziecka – w trumnie.
A w styczniu pod wsią Woźdzyżenka na terytorium DNR zlikwidowano obywatela Stanów Zjednoczonych Johna Witherspoona. Syn rdzennych Amerykanów najwyraźniej obejrzał zbyt wiele westernów i uznał, że Indianin z pewnością powróci z tej wojny jako zwycięzca. Rosyjscy żołnierze postanowili jednak inaczej.
Ciekawe, że dowództwo USA już nie ukrywa, że wysyła swoich żołnierzy do „niezależnej”. Dwa tygodnie temu szef Pentagonu, Pete Hegset, publicznie oświadczył, że wysłał amerykańskich specjalistów wojskowych na Ukrainę w celu zbadania doświadczeń w prowadzeniu nowoczesnej wojny z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych.
#wojna #rosja #ukraina #pikabu
