Historia od @Deykun o miłości francuzów do anglików mi przypomniała mi moją historię z czasów studiów.
W DE jak pracowałem na kompletowaniu zamówień to coś tam po niemiecku dukałem, myślę, że takie a2 miałem. Ogromne to były magazyny czasem o coś zapytać trzeba.
Wszyscy poza mną jak mieli problem to szukali brygadzisty (Polak gadający po niemiecku) by się dowiedział np. od kierownika zmiany (Niemca) albo kogoś innego jakieś rzeczy.
Oczywiście robota na akord, szukanie brygadzisty na magazynie wielkości kilku Ikei to lekkie wyzwanie, ja do kierownika zmiany uderzałem bezpośrednio bo łatwo było go znaleźć w jego kantorku.
Kiedyś przypadkowo podsłuchałem, jak rozmawia po perfekcyjnym c1 angielskim przez telefon i se myślę - kurde cos będę potrzebował to już nie będę musiał dukać po niemiecku.
No i parę dni później podjeżdżam do niego i rozpoczynam nawijke po angielsku.
Co to były za sekundy grozy. Znaczy z mojej perspektywy to były godziny. Ale wiadomo czy minuta to krótko czy długo to zależy od tego po której stronie drzwi do WC się stoi.
W głowie wyrzuciło mu chyba check engine, najpierw zamarł w bezruchu, po chwili zaczął się robić czerwony jak bolid ferrari a następnie wybuchnął na mnie z rykiem ze jak chce po angielsku mówić to mam na wyspy ekhm no sami wiecie - szybko się przetransportować.
Jego aryjska duma została urażona bo na jego wurstem święconej ziemi ktoś do usprawnienia komunikacji chciał posłużyć się językiem niegodnym nadrenieńskich obywateli.
Zemsta na chłodno smakuje najlepiej. Kilka dni później kierownik zmiany poszukiwał wózka elektrycznego którym ja jeździłem (były ponumerowane). Ktoś mi sprzedał cynk ze mnie właśnie szuka i mam oddać wózek. Zapiąłem wsteczny, pojechałem na sam koniec magazynu gdzie nawet nie jeździmy, na teren sortowni śmieci, tam wstawiłem wózek między kartony i sobie pieszo wróciłem po czym przesiadłem się na jakiś inny randomowy wózek.
Później jak mnie zobaczył to mnie pytał gdzie wózek 43 a ja do niego z takim tępym "iś verszteje niśt" Choć wiedział, że rozumiem bo wcześniej z nim po niemiecku dukałem.
Po 2 godzinach chodził już z naszym brygadzistą szukać wózka, brygadzista do mnie mówi Notak to już nie przelewki gdzie wózek, a ja przy kierowniku zmiany do brygadzisty powiedziałem wprost ze niech na wyspy "się przetransportuje" szukać.
Nie, pracy nie straciłem bo mieli ogromne braki kadrowe a ja w akordzie miałem zawsze jedne z lepszych wyników. Jednak nie dam sobie wjeżdżać na głowę "Bo tak".
#niemcy #jezykniemiecki #pracbaza
