#hejto #wyznanie #rozkminy

Nie wiem nawet, jak otagować taką pisaninę, ale chyba mi wybaczycie. Hejto to jedyne znane mi miejsce w internecie, gdzie rzeczywiście czuję, że otoczenie bywa inteligentniejsze ode mnie, gdzie moderacja zwykle (:p) czyta to, co ludzie piszą, rozumie intencje i nie-wprost wyrażone myśli, a nie tylko trzaska po łbie za "złe słowa" i dużą liczbę zgłoszeń. Tu mogę się zrelaksować, co więcej, odechciewa mi się miotać wulgaryzmami, które to przyzwyczajenie wzięło się z obserwacji "p0laka pospolitego" w innych social mediach i na żywo.

Nie ukrywam, mam tak, że jak widzę ludzką złośliwość, podłość, manipulację, to się denerwuję i wyrażam wprost, co o tym sądzę. To zafundowało mi niezliczone bany na wykopie (do 2019 roku dostawałem też bany za bezsensowne wolnorynkowe awantury -nadal w pełni z liberalizmu nie wyrosłem, po prostu teraz uważam, że przeciętna ludzka maupa jest na wolność zbyt durna i podła :p) perma na Reddicie (przypominanie chińczykom, że ich kraj to państwo totalitarne na portalu, gdzie moderacja zdaje się pochodzić z KPCh, to nie był taki złoty pomysł). A na Hejto? Tu nawet nie mam wielkiej ochoty dokazywać, choć dostałem ostrzeżenie czy dwa. Bo gdy człowiek doświadcza Rozumu i Godności Człowieka, to łagodnieje, wie, że nie jest sam w konflickie z degeneracją moralną i umysłową (mam tu na myśli trumpowców, braunowe koszule itp. środowiska), bo logiczne myślenie i jakaś elementarna przyzwoitość prowadzą różnych ludzi różnymi ścieżkami do podobnych wniosków.

Za wszystko powyższe bardzo dziękuję. Naprawdę żyje mi się dzięki Wam wszystkim lepiej i mam nadzieję, że kiedyś nie zapomnę i wreszcie udam się na Hejtopiwo, nawet jeśli po to, by pieprzyć bez sensu o łowieniu okoni na spinning (bo nic innego łowić nie umiem). Edit: dobra, jeszcze będę opowiadał o tym, jaki fajny jest mój pies. Pozdro

Komentarze (12)

@Pantokrator przez hejto nigdzie poza 9gagiem nie wychodzę w komentarze, bo wiem co się tam może odpierdzielać. Tutaj kulturka jednak jest i przez całą moją karierę kilka razy tylko się z kimś pokłóciłem tak żeby trafić na czarno. Może to też temu, że większość się tu kojarzy z nicka czy z realu i wtedy człowiek się bardziej hamuje. Mi tu pasuje i temu mi się tu podoba

Ja tam w sumie nie mam chyba zbyt wiele do powiedzenia, czy podzielenia się, ale jak coś to o łowieniu okoni na spinning chętnie pogadam, bo też lubię

@wiatrodewsi Cholera, to przewodnik wędkarski po moim okręgu niezbyt ci się przyda.
Ja z kolei chciałbym dobrze powędkować na Pomorzu, tylko problem mam taki, że jazda w ciemno na 3-4 dni może się skończyć dość zabawnie. Tzn. w mojej okolicy możesz obłowić kawał rzeki i nic nie złowić, bo "wybrałeś zły odcinek", a potem pod jakimś obsranym mostem łowić pół dnia. Ale mi odkrycie takiego mostu zajęło 20 wyjazdów

@Pantokrator Wy i tak tam dobrze z tą Odrą macie - w chuj tam więcej ryb po zatruciach niż na naszej Wiśle bez tego

A że swoje trzeba wychodzić żeby mieć jakieś wyniki... No cóż, mieszkamy w Polsce a nie Kanadzie...

@wiatrodewsi Na Odrze nie cierpię łowić. Większość łowienia to z tzw. główek. No i w czym problem? Że to gówno usypane jest z kamieni. Najwięcej ryb jest blisko brzegu. Ale jak Ci przynęta zejdzie na dno, to papa.
I tak się bujasz w "danger zone".
Mam swoje miejsce, gdzie parę km trzeba jechać przez las na rowerze/hulajnodze. Problem? Gumofilce dojeżdżają autem bo mają w dupie zakazy.
Ale mimo wszystko, co tam jechałem, to rybki wpadały, raz okonie i szczupaki, potem kleń i okonie, a potem większe okonie. Jest potencjał. Odra ma trochę takich miejsc. Ale zawsze trzeba walić przez jakieś krzaki.

Albo tonąć w błocie, jak na mojej późno-jesiennej mecie, gdzie łowię z brzegu, ale przychodzę w spodniobutach

Niestety mniejsze rzeczki dookoła Wrocławia są w coraz gorszej kondycji. Ślęza - agonalna. Widawa co roku gorzej, a do tego od stycznia do 31.05 nie wolno łowić na najlepszym odcinku. Bystrzyca - przeorana, ale coś tam pływa.
A mniejsze ciurki powysychały i pozarastały, bo Wody Polskie i samorządy po prostu kochają osuszać i regulować. Na opolszczyźnie rzeczka z rybkami (małymi, ale zawsze) została wykończona, bo lokalne mokradła dostały najpierw rowem melioracyjnym, a następnie nasadzeniami, więc zamiast mokradła jest wytwórnia drewna, a że od tego czasu w całej okolicy jest problem z wodą?

A KOGO TO OBCHODZI?

Dobrze, że jeszcze Barycz jest kawałek dalej, ale też gumofilce tak przeorały, że wkładam 3 razy tyle pracy, by złowić ułamek tego, co 2-3 lata temu.

Zaloguj się aby komentować