@mannoroth no ale to jest ich problem, a nie twój 😆 Ja nie mam zasad ani ze swojego domu, ani żony domu. Mam swoje własne i każdego zapraszam do konstruktywnej krytyki i walki na sensowne argumenty - czasami można się czegoś nauczyć. Jak ktoś mi mówi "bo u nas", albo "zawsze tak robię i jest dobrze" to dostaje czerwoną notę w mojej głowie 😆
@Fen @mannoroth wy naprawdę nie rozumiecie, że inni ludzie mają inne rodziny niż wasze? Niektórym można coś tłumaczyć kilkanaście razy, nawet na nich nakrzyczeć, a oni i tak nie zrozumieją i za jakiś czas będzie to samo.
Szczególnie z narcystycznymi rodzicami, którzy NIGDY ale to NIGDY nie przyznają się, że coś robią źle, tylko kiedy im tłumaczysz, żeby czegoś nie robili, to od razu zaczynają cię atakować i jednocześnie robić z siebie ofiary. No bo przecież oni chcą dla ciebie dobrze! Mi matka w dzieciństwie mówiła, że jestem bezwartościowym śmieciem, którego nikt nie lubi. Dalej twierdzi że to było po to, żeby mi "pomóc".
@Fen napisałeś, że znasz osoby, które pozwalają się wpieprzać rodzinie w ich sprawy, ale ich nie rozumiesz. A ja ci mówię, że niestety niektórzy mają takie rodziny, szczególnie osobniki narcystyczne, że żeby się od nich uwolnić, to trzeba całkiem uciąć kontakt z rodziną, co nie jest proste, bo często przez to tracisz też kontakt z innymi jej członkami, dziadkami, wujkami, itp. do tego pozbawiasz się spadku. Stawianie granic z takimi ludźmi nie działa. Poczytaj na Reddit /r/raisedbynarcissts
@Chrabonszcz ale nie dochodzimy do momentu, gdzie mi cokolwiek wyjaśniłeś. Jeżeli taka sytuacja ma miejsce, to sie odcinam od ludzi, których nie lubię. Nie interesuje mnie cudzy majątek, nie sprzedam swojego świętego spokoju za żaden spadek 😆. Ty sobie próbujesz tylko wytłumaczyć, ze "szkoda wujka, cioci". No nie, każdy jest kowalem swojego losu i albo idziesz przez życie pewnie i na swoich zasadach, albo rób z siebie klauna za spadek - ale ja tego nigdy nie zrozumiem.
Także, twoje wyjaśnianie dla mnie jest tylko usprawiedliwieniem braku kręgosłupa jednostki, która się godzi na układ, gdzie ktoś się w życie wpierdala. Nie u mnie, u mnie nie...
@mannoroth czasem się zastanawiam, czy moi rodzice lub teściowie jeszcze się łudzą, że nagle nam się "odwidzi" i wystrugamy sobie gówniaka. Nigdy na nas nie naciskali, ani w sprawie ślubu ani tym bardziej gówniaka, ale kilka razy zdarzyło się, że między słowami rzucali coś w stylu "no to po X można myśleć o dziecku". No myśleliśmy. Że im jesteśmy starsi, tym bardziej nie chcemy.
Zaloguj się aby komentować