Komentarze (7)
Gdzieś, kiedyś, czytałem jakoby mocniejsze przeżywanie (nie taka parodia), jest związana z tym, że chory jaskiniowiec idący na polowanie stanowi zagrożenie dla wszystkich polujących i zmniejsza szanse powodzenia operacji.
Czy to prawda - nie wiem. Sam dopóki mogę łażę i robię, a jak mnie dogniata to żrę więcej czostku i cebuli, wciągam zaszetę i idę w kimę ¯\_(ツ)_/¯
@macgajster oslabiony, ale z dobrym samopoczuciem nie wracał z polowań, miał mniej dzieci itp.
A np. U mnie w domu jest odwrotnie. Ja bardzo łatwo gorączkuję - katarek i wybijam na 39°, a przy gorszych chorobach to 41° nie jest dla mnie czymś egzotycznym. Do 38 nawet nie czuję gorączki jako takiej. Czuję różnice temperatur i jej skoki, ale jak nie połączę odpowiednio kropek to jestem w stanie niezauwazyc gorączki.
Żona za to 37,5° i po śmieciarkę trzeba dzwonić. Ale też nisko gorączkuje, nie widziałem u niej nigdy więcej niż 38
@macgajster a tam pitolenie, ja wam prawde powiem - baby lubio goraco to im goraczka mniej przeszkadza. Myja sie wrzatkiem to przyzwyczajone sa
@plemnik_w_piwie moja zona to nawet nie wie jak wyglada u mnie goraczka bo mialem moze z dwa razy w zyciu, obydwa w dziecinstwie
@macgajster rozwiazanie jest proste: empatyczna plec ma tyle empatii, ze nic nie zostaje by obdarzyc nia plec nieempatyczna
@deafone mam tak z gorączką. 37 i panika, szukanie miejsca na godny pochówek, testament. Ale mam tak raz na 2/3 lata i wystarczy jeden wieczór kuracji rosołem z czosnkiem i cebulą
@deafone pff, 38 to jest nic. Ścina mnie dopiero jakieś 39-39,5
Za to żona pada już koło 38.
Ale to też jej ładowali co chwilę leki na gorączkę, a ja sobie ziółka piłem
Zaloguj się aby komentować
