Komentarze (21)
@cebulaZrosolu Wołam @Vampiress której wczoraj wspominałem o tej bajce. Ciekawe, że dzisiaj ten temat wrócił.
@cebulaZrosolu Zabawne jest to że to był jedyny odcinek w którym wszystko im wyszło bez żadnych wpadek
@ostrynacienkim Tak wyglądała cała komuna xD Mój dziadek, ultra uczciwy, empatyczny i porządny facet, wprost mówił, że do budowy domu wyniósł co mógł z pracy, czego nie załatwił z pracy to załatwił gdzie indziej za klamoty wyniesione z własnej pracy a robił narzędziami, a jakże, wyniesionymi z pracy.
I nie widział w tym absolutnie nic złego, bo robili to wszyscy do takiego stopnia, że urosło to do rangi normy społecznej.
@Belzebub Dokładnie. Abstrahując od budowy domu, mięso za komuny zawsze ogarnięte, awaryjnie załatwiał kwiaty na ślub matki i gorzałę na ślub jej brata bo ktoś się nie wywiązał. W ogóle miał gadane i był lubiany, ale handel wymienny opanował do perfekcji.
@mannoroth Bo wszystko było wspólne. Skoro zakłady pracy były państwowe, były własnością całego narodu. A nie można ukraść czegoś co było też Twoje nieprawdaż?
Oczywiście to nie jest prawda, ale w PRLu obowiązywała nowomowa (czyli kłamstwo fundamentalne) a całość polegała na udawaniu. Zakłady pracy były państwowe więc w praktyce rządziła wierchuszka partyjna - totalitaryzm. Ale ideologicznie wszystko było dobrem wspólnym.
Dlatego kradzież w pracy była formą sprzeciwu społecznego wobec kłamliwej władzy. To było wszystko wywrócone do góry nogami. To była też konieczność bo inaczej zwyczajnie się nie dało. Było też przyzwolenie na masowe usprawiedliwienie takiego faktu.
W dzisiejszym świecie gdzie dominuje własność prywatna kradzież jest dość prosta* - pracujesz w firmie i masz płacone za świadczenie pracy. Zakład pracy nie jest Twój, więc wynosząc z pracy kradniesz. No i tyle - to jest zwyczajnie złe.
*) Średnio sobie te reguły radzą z piractwem komputerowym z którego często robi się kradzież. A to nie jest takie proste, ale to nie są sprawy którymi warto się męczyć w kontekście PRLu.
@mannoroth pamiętam popularny żart z lat 90. "Pytają się Polaka ile wydaje na życie. - 1000 na samochod, 1000 na mieszkanie, 1000 na jedzenie, 1000 na ubrania, reszte odkładam do banku - A ile zarabiasz? - 2000" Czasem mam wrażenie, jakbym się wychowywał w jakieś alternatywnej rzeczywistości, to jest totalna abstrakcja dzisiaj :D
@mocoloco imho wynikało to zwyczajnie z biedy, braku produktów i niskich płac. Dorabianie do tego filozofii jest naiwne.
Dorabianie do tego filozofii jest naiwne.
@AureliaNova Ktoś urodzony w latach 2000+ nie zrozumie że w tamtych czasach Państwowe znaczyło niczyje. A przecież tak było. Ludzie kradli z biedy, ale było to mocno racjonalizowane. Wtedy był to przejaw zaradności. "Cichy opór", nie jakiś wielki sabotaż. Kradli wszyscy, więc frajerstwem było tego nie robić.
Te moje tłumaczenia mają być dla młodszej widowni która realiów PRLu nie zna. A przecież to jeden z elemtów homo sovieticus - klucza do zrozumienia dlaczego Wschód Europy jest inny niż Zachód.
@mocoloco na pewno nie zrozumiem, ale z tymi ludźmi rozmawiam. Dużo osób 60+ ma nadal nieufność do instytucji państwa i potrafią być bardzo agresywnie nastawieni do jednej i drugiej partii. Ale nikomu nie przychodzi dzisiaj do głowy, żeby z tego powodu kraść, albo traktować własność publiczną jako "niczyją". Jeśli istnieje coś takiego jako "homo sovieticus" albo "cywilizacja wschodu" (w co osobiście watpię), to same zjawiska o których mówimy nie są jego przejawem (bo by nie wymarły razem z PRLem). Ale za to jest bardzo ładna korelacja pomiędzy biedą, a takimi zachowaniami. U pana Witka, który w PGR się rozpił, miał głodową pensję i brak perspektyw w życiu, nie doszukiwałbym się ideowego podłoża tego, że kradł złom albo sprzedawał na lewo ropę.
@mannoroth pamiętam te pierdolone czasy (w sumie końcuweczke). Matka targała mnie na zakupy i staliśmy w kolejce po masło. Czemu? Bo matka z dzieckiem miała prawo to jednej więcej XD
@Belzebub oj tak, dziadek żył przed i po wojnie, nauczył sie że bez układów nie da rady a układy załatwiało się m.in. przysługami. Tak miał, każdemu pomagał. Nawet z wojska się wykręcił, po zadadniczej chcieli go na siłę wziąć na zawodowego, ale miał układy z jakimś tam oficerem bo pochodzili z tych samych stron i dziadek jeżdżąc na przepustki woził żonie tego trepa listy, pieniadze i "paczki"- pewnie fanty sprywatyzowane przez Pana oficera
@mannoroth Na Śląsku w każdym domu, dosłownie w każdym, w piwnicy jest trzymany tak zwany BKS (wciągarka łańcuchowa) z kopalni
kiedyś gadałem ze starym dźwigowym co to pracował w PRL w tych firmach budowalnych co stawiały wielką płytę
nie macie pojęcia ile tych starych domów tzw kostek jest zrobionych z uszkodzonych lub nawet całych dobrych "załatwionych" płyt
trzaskał wtedy tym firmowych dźwigiem fuchy jak pojebion, robiąc bardzo dobre pieniądze
Zaloguj się aby komentować

