Rycerze ortalionu. Za gówniaka pamiętam, że w niektórych dresiwach z bazaru była od wewnętrznej strony taka siatka. Ona ogólnie żyła własnym życiem i jak się spodnie zakładało ciężko było w nogawkę trafić. I drapała w tyłek. Takie wspomnienie z d⁎⁎y xd
Najlepsze były dresy z 4 paskami na guziki po bokach. Można było je wszystkie rozpiąć i zamienić w dziwna spódnice co miało nie wiem czemu służyć. Plus grzywka blond rozjaśniana wodą utlenioną. That was style!