@utede swiat perfum potrafi zaskakiwac, a im dłużej w nim siedziesz, tym bardziej sie dziwisz.
Najpierw okazuje się, że sephorkowe marki i ich hity, sa nudne, wtorne i nijakie, a w portfolio wielkich marek, najlepsze sa takie pozycje, ktorych nie kupisz w sklepach stacjonarnych i zazwyczaj sa to pozycje skomponowane kilkanascie/kilkadziesiat lat temu. Mniej więcej w tym samym okresie orientujesz się, że ceny w sephorkach i daglasach to jest rozbój w biały dzień i uczysz się kupować oryginalne pozycje za 60-50% ceny w necie, omijając strony z podróbami.
Potem okazuje się, że marek i zapachów jest taki ogrom, że poznawanie nowych, to wlasciwie hobby for life, ktorego nie da sie zamknac, tak jak biedny Paszczak zamknal swoja kolekcje znaczkow pocztowych, przed przerzuceniem sie na roslinki
99,9999% pozycji nie da się kupić w sephorkach i daglasach - wtedy uswiadamiasz sobie, ze to, co uwazales za bardzo dobre, drogie perfumy (800zł za flachę diora? luksus w czystej postacji), nie są wcale dobre, a modni ludzie z Twojego otoczenia, psikający się saważami i bossami, nie liznęli nawet tematu.
Potem okazuje się, że te niszowe i zupelnie nieznane zapachy, można kupić na mililtry od pasjonatow i hobbystów i zaczynasz przygodę z odlewkami.
Dowiadujesz sie o ogromnym swiecie perfum 'arabskich', wiec kupujesz sobie kilka klonow znanych pozycji, ktore bija na głowę gówno rozlewane w galeriach handlowych na stoiskach z perfumkami na mililitry i inne europejskie podjeby.
Dowiadujesz się o istnieniu CDNIM i zostajesz doktorem z klonów Aventusa.
Dowiadujes się też, że ma znaczenie, w którym roku wyprodukowano Twoją flaszkę perfum, bo w roku 2010 nastąpiła reformulacja i to, co kiedyś zniewalało i trzymało się ubrań nawet po praniu, teraz jest grzeczne i nudne i rozwiewa się z wiatrem po 3h - zaczynasz więc polować na konkretne batche.
Potem, okazuje się, że są perfumy, które śmierdzą. Tak, śmierdzą stodołą, obsikanymi majtami, piwnicą i dzikimi zwierzętami. Śmierdzą i wrzucasz je do szuflady, ale potem jakoś tak psikasz znowu i śmierdzą jakby mniej, a potem zaczynają pachnieć i uzależniać.
Gdzieś w międzyczasie, jak masz już zbudowaną jakąś bazę zapachów, rozrozniasz nuty zapachowe i style, z polecenia kupujesz Brutala za 20zł i okazuje się że to gówno jest niezłe. Damn, na pewno lepsze niż saważ ;D
A potem wchodzisz na hejto i okazuje się, że siedzi tu paru gagatków, którzy ciągną towar prostu z Dubaju. Nie znasz ani jednej marki, nie mówiąc o konkretnych pozycjach, ale czytasz i zaczynasz wyrabiac sobie jakies rozeznanie w krainie oudu i cen rzędu 30zł/ml. Potem jeszcze się okazuje, że niektórych marek nie znają nawet sami zamawiający, ale skoro jakiś znajomy majfrend Muhamad im polecił stestować, to testują, a bo czemu by nie