Ech... Chciałbym być lepszym ojcem staram się, czasami za mało.

Radzimy, albo w sumie nie radzimy sobie ze swoimi emocjami na swój poperdolony sposób. Taka rodzina nikt z nas nie jest normalny, wszystkich nas nosi i potrafimy nadrzeć na siebie mordy. Mi jest ciężko bo czasami chciałbym 5 minut spokoju bez gryzienia, szczypania, dokuczania i napierdLania się ale rozumiem bo ja byłem taki sam.

Najstarszy w wieku 8 lat intelektualnie wyprzedza mnie, gdy byłem w jego wieku, o co najmniej dwie długości- a sam nie byłem jakiś spóźniony do pociągu.

Córka 6 lat, angielskim z wymową do pozazdroszczenia, wymienia wszystkie dni tygodnia, części ciała i niszczy moją i żony wspólną przestrzeń do rozmowy w tajemnicy przed dziećmi bo już łapie kontekst naszych dialogów.

Najmłodszy 5 lat na swój świat, swoje kredki, wszystkich w nosie za to jest uśmiechnięty ale za to drze się najgłośniej.


Ja gdy już nie mogę, bo mi głośno we łbie pod wieczór od tego jazgotu wybuchnę czasami. Wiem, jestem dorosły powinienem się zachowywać, trzymać emocje itd.


Jednak staram się chociaż zaoferować im prawdę - ostatecznie mówię, że mój wybuch to mój problem, a oni są wspaniali i moje życie bez nich byłoby łatwiejsze ale byłoby mniej szczęśliwe.

Mamy swoje żarciki: córce cały czas mówię, że jest pełna Wspaniałości. Synowi, że jest super i rozumiem go bo jestem taki sam.

I staram się nigdy nie pozostawić ich z problemem- przed snem musimy się dogadać, poprzytulać i porozmawiać (a czasami łatwiej napisać picrel) bo nie chcę w nich zostawić poczucia winy. Moje ego na bok- gdy popełnię błąd i przydupie karę za szybko to staram się to wytłumaczyć: "wszyscy mieliśmy dużo emocji, ja też przesadziłem i dostaliście tę karę niesłusznie, umówmy się, że jej nie ma".

Bo może kochamy się na swój hałaśliwy, wybuchowy i pokręcony sposób, ale kochamy się najmocniej, a te skrajne uczucia leżą blisko siebie.

Mam tylko nadzieję, że z dzieciństwa wyjdą chociaż odrobinę mniej poturbowani niż my- bo w idealnym świecie powinniśmy naprawić wszystko, ale nie idealny świat daje nam tylko nie idealne rozwiązania:

Naprawić chociaż jedną rzecz jaką zepsuli nasi rodzice i nie dokładać więcej od siebie.

Gdyby mi się to nie udało- to nie ich wina. Problem leży we mnie ale będę się starał.

Sam się muszę tego nauczyć, od zera.


Z-każdym - krokiem- być - lepszym.


#rodzicielstwo #dzieci #wychowanie

#melancholia

#neuroroznorodnosc Czyli moje wspaniałe combo (#adhd #autyzm #asperger )

a7421dbe-b50e-4676-9225-52ef97247779

Komentarze (7)

@AdelbertVonBimberstein Nie będę nawet czytał teraz, bo jestem zajęty, jesteś zajebystym ojcem.
Ja też czasami myślę że jestem złym ojcem, potomstwo mi mówi że jestem superojcem, nie ma o czym dyskutować.

@AdelbertVonBimberstein Dobra, przeczytałem, jesteś zajebistym ojcem #2. Tul bestie nie oszczędzaj, a jak trzeba to i szmatą od garów po plerach. :P

Miłego dnia.

@AdelbertVonBimberstein jest ciężko czasem, wiem coś o tym, bo mam dwójkę z ADHD. Dużo pracuję, ale mam taką, a nie inną możliwość. Też czasem ciężko jest nie wybuchnąć, jak próbujesz się skupić nad problemem, a syn postanawia, że to jest idealny moment na wydawanie przeraźliwie masakrycznych pisków, niczym Bingo z odcinka, gdzie robiła "dźwięk, dźwięk, dźwięk". Jeśli mimo wybuchu, potrafisz przyznać się do winy i potem dzieciom wytłumaczyć z czego to wynika, a nie wyładowujesz na nich Swoich problemów non-stop, w ten lub gorszy sposób, to liczę, podobnie jak i ja, że zrozumieją. Swoją drogą, to też kwestia wychowania, aby dzieciaki umiały się zachować, jak ktoś inny ma gorszy dzień, ot empatia.

Czas tak szybko leci, że za kilka lat zatęsknisz za tym i bedziesz z uśmiechem i tęsknotą wspominał te "ciężkie czasy" 🙂

Problemem jest tutaj to, że jesteś "tylko" człowiekiem. Jeśli nie masz chociaż chwili dla siebie i swojej przestrzeni to w końcu nagromadzony stres,frustracja,zmęczenie musi gdzieś ujść. Przerabiałam problem z psycholog i niestety też mimo wszystko dalej zdarzają mi się takie gorsze dni i wybuchy mimo, że u mnie tylko jedno bebiko na pokładzie.


Jak nie dasz nic sobie(czasu, przestrzeni, chwili dla siebie) to skąd masz mieć coś dla kogoś. Jak to mówią - z pustego to i Salomon nie naleje. Jeśli

U mnie starszy to galareta emocjonalna, młodszy to wyznawca filozofii "wyjebane". I tak mimowolnie czasem odcinam się psychicznie, bo jakbym miała wysłuchiwać ich kłótni i pretensji o byle co i średnio co ,kilka minut, to bym skończyła w kaftanie bezpieczeństwa. Też mam z tego powodu wyrzuty, ale co zrobić. Sama sobie jestem winna macierzynstwa po 30, gdzie cierpliwości tyle co Kot naplakal...

,,They fuck you up, your mum and dad.

They may not mean to, but they do.

They fill you with the faults they had

And add some extra, just for you."


Trochę Cię rozumiem, miałem podobnie, póki młodsza nie skończyła 5 lat. Teraz się córki lepiej dogadują.

Zaloguj się aby komentować