Dzisiejszy wypał. A raczej niewypał. Umiejscowiłam koraliki luzem w ognisku i to był błąd. Raz, że ciężko teraz je odszukać. Dwa, ze uniemożliwiało to ich lokalizację i akumulację temperatury w dokładnie ich miejscu, kontrolowanie czy się dobrze wyżarzają. Okazało się, że potoczyły się w inny obszar ogniska, gdzie byla nizsza temperatura więc wypaliło się na czarno (czyli slabo). Dużo (większość) popękało, dosłownie eksplodowały jak popcorn.
Te, ktore znalazłam całe, tym razem nawlekę na drut i wypalę jeszcze raz.
#diy
