Ważna płyta. Pełna bólu, szczera a jednocześnie afirmująca życie. Piękna. Franek całkowicie się na niej obnażył. Sięgnął do dna swego ja i podał je sluchaczom na złotej tacy. Dziś już się tak nie śpiewa.
@DrGurgul Mam też tą reedycję co @papajaNie ma na niej niestety ''Pożegnania Franka'', ale za to jest ''Sweet Kimono'' Chodzi mi jeszcze po głowie płyta Andrzeja Korzyńskiego z soundtrackiem z Tulipana, tam też Fronczewski miał niezłe kawałki, ale ona chyba tylko na CD na razie wyszła w GAD Records.