Dziś pierwszy dzień, gdy jako tata zostałem z bliźniakami na cały dzień.
Ogólnie spoko, ugotowałem śniadanko, dałem je rozrzucić po całej kuchni (ale tutaj ten większy, zjadł zaskakująco dużo, wręcz zabierając mniejszemu)
Poszli spać, jeden na 2.5h drugi na 1.5h, myślę sobie-łatwizna. Posprzątałem kuchnię, ogarnąłem trochę dom, przygotowałem obiad.
Plan na popołudnie był taki: zabrać rower i chłopków do serwisu, rower zostawić, chłopaków zabrać na plac zabaw.
Jak już założyłem 2 warstwy spodenek, po 2 bluzy, to gdy chłopaki usłyszeli, że idziemy na spacer i plac zabaw posrali się ze szczęścia. Dosłownie.
No to rozbieramy, czyścimy, nowe pieluchy, świeże ubranka, i znów proces ubierania i wychodzenia z domu. 600m tachałem rower na paschach pchając wózek z synami przed sobą.
Następnie zabawa, spacer butla, sen… idylla.
Piękna pogoda 17°C, wiaterek, ogólnie sielanka.
Do momentu jak 6km od domu, ten duży zwrócił pokarm z ostatnich 12godzin.
Zygzak jak strażacka sikawka. Wózek, ubranka, kocyk, plecaka, moje buty, wszystko zarzygane.
Dobrze, że młodszy był w gondolce piętro wyżej. Miał ładny widok.
I tak to minął mi pierwszy dzień wolnego w tym tygodniu.
#rodzicielstwo #dzieci @cebulaZrosolu pomyślałem o Tobie zaglądając do pieluchy ;)
Ps. Widok ze spaceru wzdłuż Lancaster canal.