Dzień dobry w ten piękny dzień (przynajmniej u mnie)
Mało piszę, ale muszę trochę #zalesie, #januszex
Dowiedziałem się niedawno, że prawdopodobnie nie przedłużą mi umowy, kiedy ta kończy mi się dopiero za rok .
Najpierw muszę nakreślić dlaczego zostałem zatrudniony. Otóż jeden pracownik z którym nikt nie lubił pracować poszedł urlop bezpłatny, który maksymalnie może trwać chyba 3 lata (wychowawczy czy coś w tym stylu), więc szukali kogoś na jego miejsce i tak oto pojawiłem się ja. Jego urlop powinien się skończyć w okolicach lutego-marca 2027. Co ciekawe moja umowa kończy się z końcem marca 2027. Przypadek? Nie sądzę, zwłaszcza że umowę na czas określony mógłbym mieć do końca lipca, więc chyba wszystko zostało policzone.
Do meritum. Kierownik poszedł do dyrektora żeby podpisał przedłużenie umowy dla nowego pracownika któremu kończy się okres próbny wraz z końcem miesiąca, ale ku zdziwieniu kierownika dyrektor nie chciał podpisać. Okazało się, że pomylił tego nowego pracownika ze mną. Kierownik po tej całej akcji rozmawiał z moim liderem i pytał go kiedy kończy mi się umowa i czy wie kiedy wraca ten nielubiany pracownik.
Dzień później z samego rana jak jeszcze prawie nikogo nie było w pracy lider mi o wszystkim powiedział i założyliśmy że wzięli mnie na zastępstwo tego nielubianego pracownika (mam umowę o pracę, nie na zastępstwo) i czekają na jego decyzję czy się zwalnia czy nie. Sytuacja o tyle dziwna, bo do tej pory nie dochodziły do mnie żadne narzekania na moją pracę, a wręcz przeciwnie. Wszyscy w moim dziale myśleli że firma znajdzie jakiś sposób na pozbycie się niechcianego pracownika, a nie mnie ¯\_(ツ)_/¯
Pracuję obecnie przy instrukcjach montażowych, więc niestety jest to tak wąska specjalizacja, że dość ciężko znaleźć coś nowego. Normalnie nie przejmowałbym się tym, ale zaraz będę mieć na głowie budowę domu (może wtedy coś więcej postów zacznę wrzucać)