Dzień dobry się z Państwem,
Chociaż wczoraj położyłem się spać grubo po północy (parafrazując klasyka: nie mogę spać, bo piszę sonet), to dzisiaj obudziłem się wcześnie rano. Wcześnie jak na niedzielny poranek. A obudziłem się wcześnie, ponieważ jakaś niespokojna myśl nie dawała mi spać. Dręczony tą natrętną myślą wstałem i policzyłem. Ale nie owce, a sonety. No i wyszło mi z tych obliczeń, że do tego, żeby kolega @bojowonastawionaowca zwyciężył w obecnej edycji #nasonety brakuje nam jednego (słownie: 1) wytworu. Pomyślałem sobie, że przykro by było wszystkim - z w/w kolegą na czele - gdyby tak duży wysiłek, tak wielu zaangażowanych w to zwycięstwo osób, po prostu się zmarnował. No tak być nie będzie. Dlatego przychodzę do Państwa z ostatnim, dziesiątym utworem, za który z góry Państwa przepraszam
Niedzielny poranek
I może to nie jest najlepszy czas,
Bo mówią, że nie wypada tak w lesie,
To właśnie przez cały ten spacer w las,
Chętka mnie naszła miłosnych uniesień.
Pęcznieje mi w spodniach coś niczym guz,
W myślach obracam już chwile intymne,
Aż ślinka mi cieknie z kącika ust,
(nie mówiąc już o tym, że cieknę gdzie indziej)
I kiedy rozpięty już miałem pas,
I rękę pod bluzkę chciałem jej wsadzić,
To wściekłej żony rozległ się wrzask:
Obudź się @fonfi, ty stary dziadzie!
Nie pozostaje mi nic innego, jak pogratulować koledze @bojowonastawionaowca zwycięstwa - @George_Stark czyń swoją powinność. No chyba, że te zasady to tak jak zawsze...
#zafirewallem #nasonety #diproposta
