Dyskusja użytkownika Wyrocznia
Dzień dobry.
Będzie krótko o tym jak partyjna machina urzędnicza potraktowała człowieka zasłużonego dla polskiej kultury, lecz otwarcie krytykującego Partię.
John Porter od roku 1976, czyli od prawie 50 lat mieszka w Polsce. Wydawałoby się, że skoro juz pól wieku mieszka nad Wisłą, legitymuje się polskim obywatelstwem. Nic bardziej mylnego:
Dostałem odmowę. Trzeba było wypełnić taki formularz. Znalazłem nawet panią, która pomogła mi wszystko skompletować. Sprawdziła mi te dokumenty, według niej wszystko było w porządku i mogłem składać je w urzędzie. Po ponad roku otrzymałem list, który odebrałem jako bardzo złośliwy. Według nich brakowało wielu dokumentów: pierwsze małżeństwo, rozwód, akty urodzenia.
Ja tam na miejscu pokazywałem, że mam kartę stałego pobytu. A oni mi kazali udowadniać, z jakiej racji ja mieszkam na terenie Polski. Zamiast porozmawiać, wyjaśnić, to poczułem się opluty. Nie chodzi o to, że ja tu siedzę, nic nie robię i chcę obywatelstwo, bo jest brexit. Dostałem dużo od tego kraju, ale też bardzo dużo dałem. Na dodatek dostałem odznaczenie z Ministerstwa Kultury, kiedy jeszcze było "dobre". Widocznie zły zawód wybrałem. Gdybym był piłkarzem, to pewnie obywatelstwo dostałbym z dnia na dzień.
Ale też wszystko ma swoje pozytywne strony. Nie muszę podawać ręki Andrzejowi Dudzie. Poczekam, aż będzie lepszy prezydent. Może wtedy przychylniej na mnie spojrzą (śmiech).
My też czekamy John. Bo techniczne rzecz biorąc to my nie mamy prezydenta. Co najwyżej sługę Ukrainy i Prezesa, który otwarcie przeciwstawia się najpiękniejszemu co posiadamy, czyli Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej.
A Wam tradycyjnie życzę miłego dnia i smacznej kawusi.
#bekazpisu #jebacpis #polityka #wiadomoscipolska #putinowskapolska
