Dziaiaj tata był na podanie chemii. Nie podali mu leczenia. Wyniki z krwii dopuszczające ale z tomografu wynika że guzy na czaszce rosną a na wątrobie zmniejszają się ale zbyt wolno. W piątek planują podać Paklitaksel, to jest jakaś torpeda. Z jednej strony nienpoddają się, można podawać leczenie ale jest coraz gorzej. Tata na sparaliżowaną połowę strun głosowych od jakiegoś miesiąca. Mówi bardzo cicho. Lekko nie domyka mu się oko. Chodzimy na krótkie spacery w okół domu. Chcą go potrzymać w szpitalu 2 tygodnie. Ale szczerze nie wiem jak to będzie. Jeśli planują podanie tak silnego leku że chcą mieć go pod kontrolą całą dobę i chcą go trzymać 2 tygodnie to żeby wypuścili go to leczenie musiało by zadziałać. A to będzie już 7 lek który przyjmuje. Rozumiecie jak wygląda sytuacja. Wesoło nie jest
Komentarze (12)
@paulusll tak masz rację. Zastanawiałem się co powinienem zrobić. Jakie zachowanie jest najlepsze w tej sytuacji. Trzeba być pełnym nadziei i wbrew pozorom... radosnym. Przy chorym trzeba okazywać serdeczność, nie widzieć w nim tylko choroby. Jest ciężko, ale tylko to nas ratuje że jest jakaś tam nadzieja. Całe życie to walka, a jak przyjdzie koniec to przyjdzie i nic nie da się z tym zrobić.
Zaloguj się aby komentować