Czyli podsumowując ...
-
Granicę przekracza orczy dron i leci sobie pół godziny po Polsce
-
Śledzą go przynajmniej 3 radary
-
Wylatuje samolot by go zestrzelić ale musi go wcześniej zobaczyć
-
Myśliwiec zbliża się, pilot odbezpiecza rakiety ...
-
Dron wlatuje w jakąś chmurkę i znika
-
300 spieszonych żołdaków szuka go tydzień po krzakach i gówno znajduje
-
Wychodzi generał i mówi że dron w ogóle nie istniał więc można się rozejść
Czy coś pominąłem? To jest ta armia Hołowni co ma wgnieść Putlera w ziemię (retoryczne pytanie, nie trzeba odpowiadać).
#polityka
