Czy jest ktoś tutaj kto przeprowadził się do krajów skandynawskich na stałe? Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie przeprowadzka do Islandii lub Norwegi. Nauka języka nie stanowi dla mnie problemu myślę natomiast jak wygląda integracja z lokalnymi mieszkańcami oraz inne aspekty życia w tych miejscach?


#emigracja #skandynawia #norwegia #islandia #przemyslenia

Komentarze (12)

Pracowałem w Islandii przez kilka miesięcy i wiem że na stałe bym tam nie wytrzymał ze względu na klimat i pogodę. Chyba bym wolał też bliższą Skandynawię z powodów logistycznych. Dużym plusem jest to że tam większość mówi po angielsku więc początek nie jest tak trudny. Panuje tam duży niedobór mieszkań. Jest wąski wybór kariery zawodowej. Ludzie spoko ale za krótko byłem żeby stwierdzić jak bardzo można się zintegrować aczkolwiek poznałem nawet polsko-islandzkie małżeństwa z mężczyznami z Polski.

@kitler69 Myślę że tak. Miałem zapewniony pokój i 2 posiłki dziennie ze strony pracodawcy. Żyłem raczej skromnie ale tam nie było na co wydawać oprócz karnetu na siłownię i jedzenia bo to była malutka mieścinka z dwoma sklepami. Zostawało mi każdego miesiąca ponad 10k zł oszczędności. Było to 10 lat temu więc wtedy to była niezła kasa. Sytuacja w stolicy może jednak się mocno różnić bo to różne światy.

@kitler69 Nie uczyłem oprócz podstawowych zwrotów bo nie planowałem zostać na stałe ale sporo rozmawiałem po angielsku. Mieszkańcy w takich codziennych sytuacjach i w pracy byli bardzo mili.

@kitler69 Żyję w Norwegii od 13 lat. Obecnie w pracy jestem i nie mam czasu się rozpisywać ale jeśli nie odpowie ci nikt w wystarczającym stopniu to weź mnie zawołaj albo napisz pw wieczorem albo jutro, może coś podpowiem.

Z integracją bardzo ciężko. Nie pomaga nauka języka w stopniu średnim a tegoż bardzo trudno się nauczyć jeśli mówisz po angielsku. Najłatwiej jest rodakom którzy wyjechali za młodu i nauczyli się mówić jak native lub też takim którzy wyjechali nie znając żadnego innego języka poza polskim i pracując w zawodzie (mechanik, spawacz itp) nauczyli się nieźle mówić po norwesku/islandzku. Natomiast Polakom dobrze wykształconym jest imho najtrudniej, nasze dyplomy nie są tam dużo warte a do wyspecjalizowanych zawodów też ciężko się dostać z zewnątrz, zostaje tylko najmniej płatna praca fizyczna.


Moje doświadczenie z podwórka: rodzice wyjeżdzali do pracy w Norwegii za komuny i poznali tam kupę fajnych ludzi (wtedy inaczej na nas patrzyli bo była nas tam garstka), zaprzyjaźnili się z Norwegami z którymi trzymają się do dzisiaj, ludzie bardzo pozytywni dużo się śmieją, są szczęśliwi i długo żyją aczkolwiek sporo też depresji i chorób psychicznych (pogoda, słabe wymieszanie ludności itp). Ja sam za młodego bywałem tam sporo potem przeprowadziłem się i mieszkałem 2 lata, nauczyłem się norweskiego na poziomie B1. Jedyni moi znajomi stamtąd to Polacy lub ludzie innych nacji plus Ci sami znajomi moich rodziców sprzed 40 lat. Próbowałem się na wiele sposobów integrować ale skutki marne, podobne doświadczenie mają inni znajomi Polacy, jedynym wyjątkiem jest chyba kolega który ożenił się z Norweżką i totalnie wsiąkł w ich społeczność ale to jest bardziej wyjątek niż reguła.

Jeśli chodzi o życie tam to myślę że trzeba lubić te klimaty, ja się wychowałem na wsi i lubię miejsca odludne, dużo czasu sam ze sobą na powietrzu i nie przeszkadza mi kiepska pogoda, żona wychowana w mieście i jej tam życie bardzo przeszkadzało, narzekała że w weekendy nie ma co robić (szczególnie jak pogoda kiepska), mało się dzieje kulturalnie, zimą strasznie depresyjnie. Ale jeśli masz okazję to myślę że warto pojechać trochę pomieszkać i samemu ocenić, ja bym tam kiedyś jeszcze chciał wrócić.

Zaloguj się aby komentować