Czas na podsumowanie wczorajszej "Konferencji z Polonią" w Centrum Łukasiewicz. Będzie krótko, zwięźle i w punktach:


- w konferencji położono główny nacisk na naukowców, jednak jedynie z co najmniej doktoratem. Krótko mówiąc - papier się liczy, niekoniecznie wiedza, czy doświadczenie.

- teoria, teoria. Mało konkretów. Prezentacje i wejście w temat na poziomie liceum - odnośnie finansowania

- dobrym pomysłem były panele i wystąpienia, gdzie osoby, które faktycznie wróciły (lub się przeniosły - obcokrajowcy) się wypowiadały na ten temat. Co, jak, dlaczego.

- miałem wrażenie, że w konferencji brały głównie udział osoby zatrudnione przez Centrum Łukasiewicz - trochę mija się to z celem

- spotkania matchmakingowe zorganizowane bez pomysłu - brak prób aktywizacji osób spoza (czyli faktycznego targetu konferencji)

- w trakcie samych sesji matchmakingowym ewidentnie widać było oderwanie teoretyków od rzeczywistości. I to nie mówię o badaniach podstawowych, a właśnie B+R

- wyżerka była


Ogólnie podsumowując: skorzystałem na tej konferencji (abstrahując od jedzenia:D). Pozwoliło mi to zobaczyć, że mając 5+ lat doświadczenia w przemyśle chemicznym i labie nie odstaję od doktorów-teoretyków

Plus - może sobie jednak zrobię ten papierek, tak jakoś przy okazji. Będzie co powiesić na ścianie


Wołam zainteresowanych: @bojowonastawionaowca @Today @Papa_gregorio @szczekoscisk


#warszawa #nauka #konferencje

Komentarze (19)

@bojowonastawionaowca organizatorzy twierdzili, że około 80 osób na miejscu i około 160 online. Przy czym z tych 80 i 160 spora część to były osobe związane z Centrum.


Z Centrum nie współpracuję. Na konferencję natrafiłem przypadkiem i stwierdziłem, że się wybiorę.


Ciekawostka: dałem cynk o konferencji jednemu z polskich mediów w UK. Odezwali się do Centrum w sprawie akredytacji, przyszedł email z pytaniem o dane reportera, email z danymi poszedł i kontakt się urwał. Nie jestem pewien, jak chcą trafić do Polonii

@Kahzad Czy to nie jest tak, że oni nie mówią o zagadnieniach zbyt wiele, żeby ktoś im badań nie podebrał? Oni też ze sobą rywalizują w sferze naukowej, może nawet bardziej niż w prywatnych laboratoriach.

@vinclav może mój zarzut teoretyczniści dotyczył dla przykładu sytuacji, gdy pokazali wykres/graf procesów technologicznych BASF i dla porównania swój. Wykres BASF był wielopoziomowy, rozwinięty z wieloma pętlami, ichniejszy miał tam dwa punkty wejścia, trzy wyjścia i ze 4 poziomy. I zaczęli narzekać, że w Polsce takich nie ma, i że trzeba je tworzyć. Że trzeba badać i rozpisywać. Zupełnie jakby nie rozumiejąc, że tego typu wykresy są teoretycznym odzwierciedleniem lat praktyki, a nie odwrotnie

@Kahzad Przypomina mi to konferencje IT na których wychodzi koleś z jakąś swoją technologia i przekonuje co do jej magiczności, że tu to tak wymyśli to tak jest super. Na koniec okazuje się, że w zrobił kolejny framework, który rozwiązuje problemy poprzedniego frameworka, powielając błędy które ten poprzedni framework zadusił w zarodku Dużo lepiej wtedy gada się z ludźmi z branży na przerwach między takimi wykładami.

Brzmi mi to bardzo podobnie.

@vinclav z doświadczenia to konferencje na tym właśnie polegają. Posłuchać "magii teoretycznej" a w międzyczasie pojeść, popić i pogadać o konkretach, o ile ktoś konkretny się znajdzie

Jak dla mnie doświadczenie zawsze będzie znaczyło więcej niż teoria, magisterki czy jakieś certyfikaty. I wiem to po sobie. Co z tego, że rozpoczynając pracę miałem papier z tytułem, kiedy nie wiedziałem jak użyć zaciskarki do RJ45. Co z tego, że wiedziałem co to ActiveDirectory jak nie wiedziałem jak się za to zabrać i wdrożyć w firmie. I to dotyczyło praktycznie każdego zagadnienia. Ale za to wiedziałem jak się oblicza całki nieoznaczone. Dziś cieszę się z tego czego nauczyłęm się w pracy i porzuciłem myśli o robieniu doktoratu, czy różnych certyfikatów po kilkaset dolców (chociaż wiem, że sporo firm tego wymaga). Przy dzisiejszym praktycznie nieograniczonym i szybkim dostępie do wiedzy, dużo lepiej samemu zagłębić się w temat.

@Kahzad o panie, w poprzedniej pracy współpracowałam z profesorami z uni i ci to są w większości oderwani od rzeczywistości. Dodatkowo nie odpowiadają na e-maile, telefony itp a później są zdziwieni, że mieli też coś w projekcie zrobić chyba tylko jednego poznałam, co robi projekty tylko i wyłącznie dla przemysłu i współpracuje z Rolls Royce, BAE, DSTL itp. Doświadczenie i faktyczne "hands on" oczywiście, że jest dużo bardziej pożądane w normalnej firmie. Jest tylko jeden problem: ci wszyscy talent acquisition widzą tylko papierki z uni i ciężko jest się przebić w przemyśle bez tytułu i bez znajomości.

A! I jeszcze jeden wniosek. Z tego co podawali to od czasu uruchomienia programu powrotowego to udało im się sprowadzić 71 osób. Kosztowało to jedyne 126 milionów złotych


@bojowonastawionaowca @Today @Papa_gregorio @szczekoscisk @konto_na_wykop_pl @vinclav

Zaloguj się aby komentować