Za udowodnione, celowe dysponowanie środkami publicznymi dla własnych korzyści pownien być obowiązkowy zwrot co do grosza + odsetki. W przypadku gdy funkcja nadal jest pełniona dymisja i pozbawienie wszystkich przywilejów związanych z pełnieniem stanowiska. Jeśli funkcji już nie pełni to pozbawienie świadczeń emerytalnych związanych ze służbą gdzie nastąpiło przestępstwo. Powyższe z automatu, do tego oczywiście sprawa sądowa z potencjalnym wyrokiem w więzieniu.
Osobie, która kradnie środki publiczne nie można powierzać opieki nad ich dysponowaniem, kropka. Brak przedawnienia musi istnieć, żeby zachować poczucie nieuchronności kary, nawet jak kadencja się skończy. W przypadku większych kradzieży sąd powinien zdecydować, czy należy się dodatkowa kara.