Co tam w czwartek wleciało u kolegów z tagu? U mnie Portrait of a Lady. 4 strzały z rana i czuć mnie już w drzwiach do pokoju. Potwór projekcji. ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
#perfumy #sotd #conaklaciewariacie

Co tam w czwartek wleciało u kolegów z tagu? U mnie Portrait of a Lady. 4 strzały z rana i czuć mnie już w drzwiach do pokoju. Potwór projekcji. ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
#perfumy #sotd #conaklaciewariacie

@Barcol Szanuje araby, aczkolwiek T09 jest w mojej ocenie sporo uboższy niż Aventus. Nie odkopując schizofrenicznych dywagacji uznanych baczologów, mam jeszcze jako tako zadowalającego Avika z 2019 i aromat jest pełniejszy, posiada więcej niuansów, fajnie wygładza aromat lekko drzewna wanilia. T09 jest bardziej kwaskowato-bergamotkowo-ananasowy.
@Asjopek
Tonka - Pachnie tak, jak się nazywa, jednak kakao dodaje odrobinę kremowości, a oud dodaje ostry, arabski pazur. Na początku może przytłoczyć, ale później trochę odpuszcza i staje się przyjemniejsza.
Saffron - Mój nr 2 jeżeli chodzi o combo oud + róża, gdzie to ten pierwszy składnik stanowi dominantę, a drugi jej dopełnienie. Czuć trochę orientalnych przypraw, ale są tylko dodatkiem.
Santal - Ooo Panie, to jest najbardziej wymagający zapach z całej serii. Mocno przeładowany zwięrzęcym oudem, który skutecznie przyćmiewa resztę nut drewnianych. Jak już piżmo dojdzie do głosu, to jest nieco łagodniej, ale dalej poruszamy się w okołozwięrzęcych klimatach. W pewnych aspektach podobny do Tonki. Czy warto mieć oba? Można, ale nie trzeba.
Cashmere Wood - Przyjemniaczek, takie brudne DHI podbite oudem i drewnem. Da się nosić z przyjemnością, nawet otoczenie reaguje pozytywnie.
Amber - Z korka pachnie uberdamsko, jednak po aplikacji zmienia się w uniseks aktywnie balansujący na krawędzi męski-damski. Połączenie jaśminu z drewnem różanym daje świetny efekt, a dodatek piżma i róży gwarantuje "falowanie" zapachy na skórze. Nie ma liniowości. Oudu też jest mało, ale tak w sam raz.
Vetiver - Zaskoczenie, liczyłem na więcej Araba w Arabie. Bardzo grzeczny blend, głównie wetyweria podana odrobinę słodko oraz bardzo europejsko. Przełamana cyprysem, który dodaje jeszcze odrobinę zieleni. Wyjątkowo jak dla tej serii, zapach jest raczej liniowy.
Musc - Owocowa bomba. Pierwsze wrażenie jest trochę erbopurowe, ale koniec końców ten gagatek pachnie zdecydowanie lepiej. Oud dodaje świetnego orientalnego twistu i z czegoś, co powinno być zdecydowanie damskim zapachem, robi całkiem fajny uniseks. Aczkolwiek, jak w przypadku Amber, granica jest cienka i na pewno komuś skręci w damską stronę.
Patchouli - Wielowymiarowa paczula: łodyga ziemniaka, wilgotna piwnica, sklep indyjski. Mamy to wszystko. Oud jest, ale mocno w tle. Profil drzewny, więc zero kontrowersji.
Incense - Ja się pytam, gdzie jest kadzidło w tym zapachu?! Na mnie pachnie jak arabska landrynka, słodko, liniowo, beznadziejnie. #rozczarowanko
Cuir - Jeszcze trochę brakuje do granicy szaleństwa, której przekroczenie zaowocowałoby zakupem flaszki tego zapachu za niespełna 400€. Może kiedyś uda się dorwać choćby sampla na testy.
@CheemsFBI Chanel Egoiste 3 psiki do roboty i kręcenie nosem bab, że za mdły, za mocny, za babciny i za dziadkowy, fajny ale nie dla faceta, czyli skrajne opinie a w środku ja, mający wywalone jajca bo o opinię o jednym z moich ulubionych zapachów nawet nie przeszło mi przez myśl zapytać. Nazwa adekwatna do nastroju
Zaloguj się aby komentować