@PanAutobus166 nie zgodziłbym się. Popieram @Enzo
Krótko o mnie. Byłem w rodzinie zastępczej, 19 lat z dwoma worami ciuchów i pracą przy bazie danych trafiłem na wynajęty pokój. Dziś mieszkam w Szkocji, mam dom, psa, jeżdżę już trzecim Volvo (ukochana marka), nie narzekam na życie. Mogłoby być lepiej, ale jest dobrze. Byłem na Kanarach, Grecji, Tunezji, Hiszpanii i kilku innych miejscach.
Zaczynałem od zera nawet i z trzy razy np. po rozstaniu z ex zostawiłem wynajęty dom, meble, depozyt za wynajem, ogółem - wszystko. Bo mi było szkoda jej córki, a to ona zawaliła (ex, nie córka) i ja zdecydowałem się odejść. To było 7 lat temu.
Można było się załamać nie raz, ale życie jest zajebiste. A plaża w wietrzny poranek jak na zdjęciu z niedzieli albo góry w dzień wolny, albo głupia pizza w ciepłym domu po pracy z psem na kanapie obok - jest w pytę.
Można wyjechać do kołchozu, ale zagranicą da się odłożyć. Jestem tego żywym dowodem. Wystarczy nie przejebać wszystkiego na chlanie, ćpanie, nie rzucić się w wir zakupów: nowy laptop, nowy tel, nowe ciuchy... Ba ja sam w 2009 kupiłem tel, ciuchy i laptop rok później wyjeżdżając na sezon do pracy zagranicę. Ale wszystkiego można się nauczyć i ogarnąć.
Tv można nie oglądać, portali nie czytać.
A lokalne społeczności istnieją. Ludzie dbają o kwiatki, jest grupa do biegania, grupa na siłowni, taneczna, wspólnie ludzie chodzą z psami - przynajmniej w Szkocji gdzie mieszkam.. Ja jestem introwertyk ale i tak wiem o istnieniu takich grupek i społeczności. Kurczę w góry się wybrać czy na rower można z ludźmi z okolicy. Internet w tym pomaga.
Tylko to trzeba się oderwać od narzekania na wszystko, trzeba przestać oglądać się na innych, nie kupować iPhone tylko po to by był, nie jarać się koszulką Armani - ja chodzę w tanich Guildan albo Friut of the Loom z nadrukiem ze stronki Qwertee przykładowo zajebiste wzory
Kurczę rozpisałem się o sobie, ale... Jestem żywym dowodem i mam sporo znajomych, którzy mają się dobrze. Znam też takich, co do roboty i chlać w weekend.
Ravgor był podobny chory, ale miał rodzinę, dużo fanów i sławę. A ja nie mam rodziców, nie miałem nic i długo robiłem za grosze by w ogóle mieć co jeść, gdy on z YouTube wyciągał kasę te 15 czy 10 lat temu...
Dziś możliwości jest multum i wyjazd to też żaden problem, a społeczności jest od cholery i Internet w tym pomaga. Tylko to trzeba chcieć samemu się ruszyć. Bo za uszy nikt nie ciągnie.