Chłop odbył spierdotrip trzygodzinny, który był przeplataniem truchtu, sprintu, szybkiego marszu i spaceru, trochę się zmachał. Po powrocie zjadł obiad, teraz chwila czasu dla tagu i koliegów zebranych na nim, później czytanie książki i może krótka przejażdżka rowerem, wieczorem nadzejdzie czas na naukę i gierki lub naukę oraz anime. Na obiad było znów, leczo na swojskich warzywach oraz kiełbasce w akompaniamencie pieczywa, lecz tym razem zamiast bułek swoją obecnością na talerzu zaszczycił mnie swojski, domowy chlebek. Jak u was koliedzy? Jak mija Wam niedziela?
#przegryw
