Komentarze (21)

Chińskie sklepy niszczą konkurencję z Europy, która ściąga towar z tych chińskich sklepów i opierdala go za trzy razy tyle Wzruszające.

@DirtDiver trochę nie masz racji. Bo taki polski sprzedawca nawet jak kupuje ten produkt w Chinach to musi mieć na niego kwity pozwalające na obrót w UE, chińczyk na chińskiej platformie tego mieć nie musi więc już można cenę zbić. Zauważ, że np telefon w oficjalnej dystrybucji Xiaomi na ich stronie (czyli bez pośredników) w pl jest droższy niż ten sam telefon na Ali, różni się czymś? No nie bardzo więc te Chińczyki są takie głupie i zamiast w pl sprzedawać po cenie chińskiej to specjalnie windują ceny? :)


Też kiedyś myślałem jak Ty. Dopóki mnie to nie dotknęło osobiście, tylko u mnie tyczy się to nawozów. No bo można powiedzieć, skoro my nie potrafimy czegoś wyprodukować w danej cenie to jesteśmy melepety bo ruskie czy amerykance mogą.

Tylko, że ruskich czy Amerykańców nie męczą koszty emisji CO2, nie meczy ich unia ze swoimi posranymi pomysłami, nie męczą ich wysokie koszty energii, gazu itp.


Więc to trochę chyba niepoważne, że od nas oczekuje się unijnych standardów ale w tym samym czasie otwieramy granicę dla cholera wie czego ruskiego np...

To tak jak z tym rolnikiem od którego oczekuje się niewiadomo czego przy produkcji zboża czy owoców a w tym samym czasie sprowadza się niewiadomo co ze wschodu...


To jest niezdrowa konkurencja, i akurat Chiny nie mają tu nic na sumieniu, po prostu korzystają z możliwości.

@cebulaZrosolu powiedz to polowoe dropshipingowych sklepow z allegro ktorzy hurtem ciagna z alibaby I wystawiaja na allegro. Najbardxiej to widac na etui do telefonow na aliexpre 3 pln allegro identyczne 1:1 ten sam producent 35

@cebulaZrosolu a myslisz ze powazniejsze rzeczy dzialaja inaczej ? Jest tona sklepow wciskajca szajs z chin jako swoj a nawet kawalka biura nie majA tylko wirtualne xd

@ivanar no rozumiem, że można coś sprzedawać nie mając biura ani nawet tego towaru. Pytanie czy taki handlarz laptopami czy telefonami dostosowuje się do warunków panujących w UE, z tego co czytałem to żeby dostać certyfikat CE dla rzeczy sprowadzonych, o ile nie wystawił go producent to musi wystawić pośrednik. A jeżeli to wszystko nie działa to trzeba by go podwalić do allegro np :p słyszałem, że za podróbki się biorą, kiedyś kupiłem głośnik JBL podrobiony to nie miałem problemów, szybko gościa spacyfikowali :p


Ale nie znam się na tym, to tylko moje spostrzeżenia. A ten cały dropshipping z chin o którym piszesz tylko pokazuje, że jest problem

@DirtDiver Dokładnie. Nic dodać nic ująć. Niektóre marki reklamowe z ciuchami na FB pod konkretny target kosztują nawet pare razy drożej niż na jakichś Shine, Wishach, czy Amazonach ale dalej to to 1:1 to samo, ten sam wzór, to samo wykonanie, te same osoby szyły pod Nankinem.

@cebulaZrosolu tak, jeżeli kupujesz od Chińczyka produkt do wprowadzenia na rynek ue z glejtem to jest on droższy niż bez niego. I pomijając sam papier, to może być inny skład produktu, lakiery, powłoka, tysiące różnych rzeczy podwyższające koszt produkcji. Takim sztandarowym przykładem są zabawki dla dzieci.

@cebulaZrosolu analogicznie, idioci nabijali się z rolników, którzy protestowali przeciwko ukrainskim produktom


Ukrainskie produkty rolne, nie muszą podlegać żadnym unijnym dyrektywom, nie podlegają pod żadne unijne regulacje-zdziwienie że wygrywają ceną , bo mogą walczyć z grzybami czymkolwiek lać roundupu ile wlezie etc


Troche naiwne oczekiwac uczciwej konkurencji, jak od początku producenci w Europie, muszą wiele wyższe standardy spełniać


Wiele sie mówiło, o umowie żywność za towary przemysłowe z Mercosurem, co Niemcy chcieli wprowadzić-aktualnie producenci żywności w Am. Połundiowej nie muszą pewnei 10% wymagań spelniać, co rolnicy w Europie, hm ciekawe czemu by roznieśli w pył europejskich rolników

@cebulaZrosolu no dobrze gościa pod kablują wywalą po roku z Allegro kupi kolejną spółkę z o.o i sprzedaje dalej nawet nie mając towaru. I można myśleć że takie praktyki są tylko z gówno firmami jest gówno produktami, ale znam tonę polskich firm i nie tylko który sprzedałem towar którego nie mają i potem najczęściej w procesie transportu przewoźnik odbiera towar dla tej firmy wyrzuca papiery które dostał i ręcznie wypisuje nowe papiery jako by towar przyjechał od tej firmy która nawet nie ma biura do odbiorcy końcowego. Ogólnie są śmieszne sytuacje bo klient myśli że zamawia towar z Hiszpanii płaci 3000 euro za transport a towar robi 400 km przewoźnik za to kasuje gdzieś 700 €a koszty transportu które kupujący poniósł + marża zabiera pośrednik który nigdy towaru nie miał

Ale ten rant to jest na sklepy - a raczej platformy sprzedażowe - czy towar jakim obracają? tańszy bo produkowany z chinesium bez przestrzegania jakichkolwiek norm, co zawsze będzie tańsze niż produkty pochodzące z rynku europejskiego. Trudno mówić o certyfikatach, które też kosztują.

Zaloguj się aby komentować