@DirtDiver trochę nie masz racji. Bo taki polski sprzedawca nawet jak kupuje ten produkt w Chinach to musi mieć na niego kwity pozwalające na obrót w UE, chińczyk na chińskiej platformie tego mieć nie musi więc już można cenę zbić. Zauważ, że np telefon w oficjalnej dystrybucji Xiaomi na ich stronie (czyli bez pośredników) w pl jest droższy niż ten sam telefon na Ali, różni się czymś? No nie bardzo więc te Chińczyki są takie głupie i zamiast w pl sprzedawać po cenie chińskiej to specjalnie windują ceny? :)
Też kiedyś myślałem jak Ty. Dopóki mnie to nie dotknęło osobiście, tylko u mnie tyczy się to nawozów. No bo można powiedzieć, skoro my nie potrafimy czegoś wyprodukować w danej cenie to jesteśmy melepety bo ruskie czy amerykance mogą.
Tylko, że ruskich czy Amerykańców nie męczą koszty emisji CO2, nie meczy ich unia ze swoimi posranymi pomysłami, nie męczą ich wysokie koszty energii, gazu itp.
Więc to trochę chyba niepoważne, że od nas oczekuje się unijnych standardów ale w tym samym czasie otwieramy granicę dla cholera wie czego ruskiego np...
To tak jak z tym rolnikiem od którego oczekuje się niewiadomo czego przy produkcji zboża czy owoców a w tym samym czasie sprowadza się niewiadomo co ze wschodu...
To jest niezdrowa konkurencja, i akurat Chiny nie mają tu nic na sumieniu, po prostu korzystają z możliwości.