Chciałam podzielić się swoją historią, jak trafiłam na mój ulubiony zespół, więc zaczynam.

Za czasów mojego gimnazjum, czekając z koleżanką na przystanku, zobaczyłam jak z autobusu wychodzi nastoletni gigachad z gitarą na plecach. Wymieniliśmy się spojrzeniami i zaczął odchodzić w stronę pobliskiej szkoły muzycznej. Niewiele myśląc rzuciłam do mojej towazyszki:

Poczekaj, z autobusu wyszedł mój przyszły chłopak.

I pobiegłam za nieznajomym.

Nie pamiętam wielu szczegółów z naszej pierwszej rozmowy (to był osobiście dla mnie ciężki czas i wiele wspomnień się zatarło). Ale powiedziałam coś w stylu: „przyciągnęło mnie Twoje spojrzenie” i „chciałabym kiedyś usłyszeć jak grasz na gitarze”.

No cóż, kurową podrywu to ja nie byłam. Ale mój cel został osiągnięty: wymieniliśmy się numerami.

Nasze pierwsze spotkania były długimi spacerami, dobrze nam się rozmawiało, choć zainteresowania mieliśmy różne. Pewnego dnia zaprosił mnie do siebie i pokazał mi muzykę, której słucha. No i przepadłam. 

Bynajmniej nie za nim. Nie ma tu romantycznego zakończenia. On był świeżo po rozstaniu z ukochaną i leczył rany a ja, mimo tego, że podobał mi się fizycznie, nie poczułam nic więcej.

Natomiast muzyka, którą się ze mną podzielił jest ze mną do dziś. Dla zainteresowanych, wrzucam pierwszy utwór, który usłyszałam i który w zasadzie jest moim ulubionym. Ale zespół Anathema miał kiedyś sporo więcej do zaproponowania.

#anathema #muzyka #hejtoopowiesci

https://youtu.be/D1DCPUVZESI?si=gcUVNzzxJmq_Y_H1

Komentarze (12)

@GazelkaFarelka ekstra! czyli też team Anathema! A Angelica jest zaraz na drugim miejscu moich utworów! Potem „One Last Goodbye” i „Flying”. Same smuty, ale taki to był tamten czas.

@Kari28 jak przeczytałem "gigachad" to myślałem że będzie o mnie, nawet gitara się zgadza XD na szczęście on nie miał autyzmu, dlatego wygrałem ja

Zaloguj się aby komentować