największy problem stanowił fakt, że dawna wioska nie znajduje się aktualnie w granicach administracyjnych żadnej z gmin. W związku z tym nie można było uzyskać wymaganych pozwoleń budowlanych. To jednak nie wszystko. Jak podkreślił, realizacja planów była utrudniona również ze względu na położenie nieruchomości w pobliżu zbiornika i w związku z tym na obowiązujące tam strefy ochronne.
Powodzenia każdemu, kto się wjebie w takie gówno. Armia prawników, żeby to rozwiązać nie wystarczy. Nawet jeśli:
Obecnie jednak, jak zapewnił obecny właściciel, władze gminy zadeklarowały gotowość do współpracy, której celem ma być uregulowanie statusu nieruchomości.
Obecny właściciel obieca wszystko, byle się pozbyć problemu. A gmina nawet jak będzie chciała pomóc, to niemiecka biurokracja skutcznie zwiąże wszystkim zaangażowanym ręce. Dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane.