Byłem sobie dzisiaj na spotkaniu autorskim z panią od literatury kobiecej, raczej dość popularną zważywszy na fakt że jest koło 10tej z kolei książki w tym ostatnich z nutą kryminału.


Okoliczności w których tam trafiłem raczej nie były zorientowane na literaturę kobiecą ale to skomplikowana historia


Tak czy siak pod koniec sobie trochę porozmawiałem z autorką, kilka z wątków naszej rozmowy wprawiło mnie w osłupienie


Pani autorka mimo że z mojego pokolenia (+50) nie kojarzy nijak Thomasa Harrisa,


Pani autorka jw nie odróżnia jakości Mroza od Jo Nesbo


Pani autorka jw nie kojarzy Pynchona.


O tempora o mores o k⁎⁎wa mać.


Ja nie przeczę że to może być całkiem zgrabna literatura dla kobiet, ja się pytam czy skala ignorancji polskich autorów nie powinna mieć jakiegoś dolnego limitu.


Gx


#ksiazki

Komentarze (6)

@Zielonypomidor Ponoć nie ale ja bardzo unikam pisarek póki nie trafi się jakaś klasy Tokarczuk czy Allende.

A pisarzy klasy Mróz to unikam jak ognia.


Gx

@Man_of_Gx Niestety dla niektórych pisanie stało się fabryczną pracą, po co tracić czas na interesowanie się warsztatem i klasykami, kiedy można w tym czasie coś pisać według ustalonego schematu zapoznanego pewnie na jakichś warsztatach? Najważniejsze, że się sprzedaje, nieważne co tym sobą reprezentuje.

Zaloguj się aby komentować