#biedronka #gorzkiezale #systemkaucyjny
Tak niektórzy narzekają na system kaucyjny, szczególnie w Chlewionce, więc pomyślałem "e tam, gadanie, sam sprawdzę".
Ostatnio było w domu parę imprez, zebrało się kilka reklamówek pustych puszek po bro (a pilnowałem żeby nikt nie gniótł, bo zajebię) to pojadę i oddam. Wrzuciłem do bagażnika i za chyba trzecim podejściem (przy dwóch pierwszych automat przepełniony -> skontaktuj się z obsługą sklepu -> obsługa wyjebane bo palety akurat rozkłada a "przecież się nie rozerwę" jak usłyszałem od jednej osoby waginopozytywnej) udało się włożyć pierwszą puszkę do automatu.
Cyk, poszło gładko, łyknął, słychać że zgniótł, pojawiło się na wyświetlaczu że przyjęta 1 puszka i piśdziesiąt groszy do zwrotu. No to lecimy... W połowie 1 reklamówki zonk - kod nie rozpoznany. Co jest k⁎⁎wa? Puszka taka jak inne, jest odpowiedni znaczek, że można oddać, ale ni c⁎⁎ja. Dobra szkoda, czasu, lecimy z resztą. W sumie z 35 puszek automat przyjął 20, reszta "nie znaleziono" kodu. Dobra, drukuję kod na 10 zeta (tadam!), szkoda że nie dają kasy, ale j⁎⁎ać, wyda się na głupoty bo jakieś narzędzia akurat rzucili i lecę z resztą puszek do obsługi. No i co się szanowni państwo okazało? Biedronka leci w człona po całości. Puszki niby te same co automat przyjął, ale kupione nie w Biedro, a dla niej są oddzielne kody a przyjmują tylko opakowania towarów, które sami sprzedają. Ale co lepsze, miałem też puchy po piwie bezalkoholowym, które na 100% kupiłem u nich, ale to była jakaś promocja, teraz tego nie mają i dlatego automat nie przyjmuje. No to jak to ma tak działać, to ja to pi⁎⁎⁎⁎lę. Po wykłóceniu się z obsługą dostałem kasę za resztę puszek (już gotówką, nie kod), ale jak mam się tak pi⁎⁎⁎⁎lić za każdym razem to szkoda nerwów dla jakichś drobniaków, niech żulerka się w to bawi, będę im wystawiał puchy przy śmietniku...