
Co myślicie o zakazie sprzedaży alkoholu w nocy?

Co myślicie o zakazie sprzedaży alkoholu w nocy?
W Katowicach takie coś jest chyba od 2010. I świat się nie zawalił.
Dla mnie największym kuriozum jest sprzedawanie alkoholu na stacjach benzynowych. Zawsze słyszę tzw libków którzy skomlają, że jak ograniczysz sprzedaż alkoholu przez sklepy to powstaną meliny itd. Jakie k⁎⁎wa powstaną, te meliny są wszędzie i noszą szyldy Orlen, BP, Shell itp. Otwarte 24/7 zawsze i wszędzie, jest piwo wino wóda co tam chcesz.
Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność kogoś innego. A taki nawalony sebek szukający kłopotów zdecydowanie szkodzi nie tylko sobie.
To ma być na terenie tylko jednego osiedla, prawdopodobnie aby wypędzić patologię która się tam zalęgła
@blackpill_deathsquad Tak to, z grubsza, wygląda. W tamtych okolicach zainstalowały się sklepiki, w których, zza krat, sprzedają nocami min. te wszystkie tanie mózgotrzepy i ściągają tym szlam z całego miasta.
@wojen616 zależnie od miasta i czy z tego tytułu są jakieś problemy. Mam całodobowy sklep ulice dalej ode mnie, nic się nie dzieje to nic złego w takim przypadku nie widzę.
Ale jakby po nocach działo się regularne barachło to jednak zmienia postać rzeczy i jasne, że mieszkańcy mogą domagać się jakichś działań żeby temu przeciwdziałać.
@cweliat ciekawe tezy piszesz, Polska jest nagle wśród słowian wschodnich i jeszcze w dodatku ta grupa jakąś gorszą jest niż reszta.
Nie owijaj w bawełnę tylko się przyznaj, że zwyczajnie sam myślisz w takim typowo wschodnim tokiem myślenia i upajasz się myślą gdzie społeczeństwo funkcjonuje w mocno autorytatywny sposób.
W Tychach jest od dawna. Niezbyt uciążliwe, bo po prostu trzeba mieć zapas. Jednak gdyby to ode mnie zależało, to bym go zniósł - jak wszystkie niepotrzebne zakazy. To zadaniem policji jest dyscyplinowanie patologii, a prawo w takich kwestiach powinno być liberalne.
Niemniej, to komiczne w Polsce, że w nocy dużo łatwiej kupić alkohol, a nie jedzenie. Widać co dla Polaka ważne
@Jokohama Myślę, że to jest gówniany pomysł - wiadomo jak się kończą zakupy alkoholu na zapas.
@Dudziarz No i co z tego? To, że gdzieś coś wprowadzono nie jest tutaj argumentem.
@cweliat Od agresywnych, rozwrzeszczanych patusów jest policja.
@JustAnotherDude Dokładnie, niektórzy to chyba nigdy nie widzieli jak imprezują nasi koledzy z zachodu.
@DiscoKhan Tak jak piszesz, mieszkańcy mogą się domagać jakichś działań tj. częstych patroli policji, monitoringu miejskiego i rzeczywistych interwencji w przypadku zakłócania porządku.
Prohibicja nie działa - co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Ale ograniczenie ilości punktów sprzedających alkohol i nałożenie ram czasowych na sprzedaż działa - chociażby jedną z korzyści jest to, że meneliada nie przesiaduje do późnych godzin nocnych pod żabkami i osiedlowymi monopolami, drąc ryja, a rano budowlańcy nie mają możliwości kupienia małpki w każdym sklepie o 6 rano.
W Skandynawii często jest jeden sklep z alkoholem na całą miejscowość, w dodatku czynny do 18, max. 20. Skutek jest taki, że Finowie czy Norwegowie wcale nie piją mniej od nas, ale za to w tych krajach jest dużo mniej przestępstw przemocowych związanych z alkoholem i wypadków "po pijaku" np. w pracy.
Klasyk mawiał "Jak pijesz, to z umiarem. Albo w domu"
Spoko pomysł, generalnie nie chodzi tu o ograniczenie dla normalnych ludzi ale właśnie żeby ograniczać pato. Jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby ograniczenie albo zlikwidowanie "małpek" bo to jest to co najbardziej rozpija polaków, chłop wychodzi z psem idzie do żabki i wypija se na hejnał żeby świat był bardziej kolorowy - to jest produkt dla casual pijoków właśnie i uważam że jest to szkodliwe i może prowadzić do patologii.
Można się zastanawiać "że to ograniczenie wolności" czy cośtam ale no serio ja uważam że to w takim przypadku to są korwinizmy i głupota
@ferculorum albo wycofania nocnej licencji na sprzedaż alkoholu.
Akurat mieszkańcy mają 0 wpływu na pracę lokalnej policji w przeciwieństwie do tego co się dzieje w ratuszu także co najmniej dziwna propozycje z twojej strony. Komenda jako tako nie ma żadnej presji by spełniać oczekiwania mieszkańców.
Dlaczego w sytuacji ciągłych zakłóceń porządku twoją preferencją są częstsze patrole policji które miałyby znacznie ograniczoną skuteczność w stosunku do opcji gdzie zwyczajnie sklep nie byłby czynny w nocy?
@DiscoKhan większość tych libków żyje w wyidealizowanym świecie, gdzie zasoby policji i innych służb porządkowych są nieskończone, a same te służby mają teleportery i w pół sekundy są na miejscu, by spacyfikować nawalonego sebka który robi burdę.
Niestety świat rzeczywisty taki nie jest i jak zostaniesz napadnięty przez takich sebków to stracisz portfel, telefon i może też zęby - a sprawców nigdy nie złapią.
Więc po co się męczyć, lepiej zapobiegać i zmniejszać liczbę takich nawalonych sebków. Jak nikt w okolicy nie będzie sprzedawał alkoholu w nocy to będzie tak
-jakiś mały % sebków karnie się do sąsiedniej miejscowości i kupi tą flachę tam
-jakiś podobnie mały % sebków sobie załatwi od kolegi albo z jakiejś meliny
-a większość po prostu zakończy imprezę i nie dowali się do stanu szukania zaczepki
czego efektem jest mniej nawalonych dresów w nocy, mniej incydentów wandalizmu i mniej rozbojów. Czy taka regulacja powstrzyma wszystkich? Nie, oczywiście że nie. Żadna nie powstrzymuje, nawet kara śmierci. Ale powstrzyma spory ułamek i przyczyni się do wymiernego zwiększenia bezpieczeństwa.
Miasta które to wprowadziły kilka(naście) lat temu raczej nie tęsknią za powrotem wolnej sprzedaży 24/7. Nikt nie narzeka, alkohol sprzedają w knajpach i klubach bez problemu - ale tam najebanego chcącego się dobić na amen nie wpuszczą. No i drogawo. 3-4x drożej niż najtańszy i najpodlejszy browiec z żabki.
@ferculorum przecież to jest dokładnie na odwrót, głównie ogranicznie dotknęłoby ludzi "nienormalnych". Kwestia do rozwiązania lokalnie ale jeżeli jest możliwość coś z tym zrobić to jakimiś realnymi działaniami.
Z tymi patrolami policji sam mam raczej negatywne doświadczenie, jest parę miejsc w okolicy gdzie ludzie sobie piwa piją - co samo w sobie mi w ogóle nie przeszkadza - i zostawiają po sobie puste puszki i butelki, notorycznie. Można było pisać a policja i tak tam zagląda raz na parę lat.
Policję mamy jaką mamy i nie ma co rzeczywistości wykrzywiać tylko niestety jeżeli gdzieś jest problem to podejmować realne działania wedle możliwości.
Zaloguj się aby komentować