Z sąsiadem jeździłem na złomowisko w poszukiwaniu skarbów, żadko cos kupowałem, a on nieraz pół bagażnika w kombi jakichś dosłownie śmieci typu połamana rama rowerowa, bo gdzieś tam było łożysko, albo parasol ogrodowy bez szmaty i trochę połamany, bo można przecież szmatę uszyć i naprostować. I ma pół domu tym zajebane, i cały ogród, rodzina przeszczęśliwa.
Zaloguj się aby komentować