Komentarze (15)

Kapitan Państwo w postaci patologicznych spółek i instytucji zapełnionych leśnymi dziadkami: [ ma serdecznie wyjebane na sensowny ogólnokrajowy program gospodarki wodnej i retencji ]

Przebrzydli Polacy: [ bezczelnie okradają Kapitana Państwo z wody zamiast karnie bulić coraz wyższe stawki, narzucane przez wodociągi ]


W gorszym tonie wypowiedział się tylko ten tam hipergalaktyczny megaprezes Nestle, że niby dostęp do wody nie jest prawem człowieka. Sam się pcha pod gilotynę, nieszczęsny kretyn.

@jonas Woda nie należy do "kapitana państwo". Należy do ciebie, do mnie, do naszych dzieci i wnuków.


Rolnik czy inny przedsiębiorca kradnący wodę nie rozni się niczym od Nestlé - poza skalą. W obu przypadkach to napychanie prywatnej kieszeni kosztem eksploatacji wspólnego dobra.


A ze kapitan państwo gówno robi w kwestii retencji wody to inna sprawa.

@GazelkaFarelka Tja, tak samo jak ziemia i powietrze też należą do wszystkich. Nawet słyszałem określenie "oxygen thief" na nieprzydatnych ludzi.


Teoretycznie to bardzo szlachetne co mówisz, tak po hipisowsko-druidowemu. W praktyce masz właśnie takie skurwysyńskie Nestle i januszexy, drenujące ile wlezie bez konsekwencji, a ewentualnymi karami za niecny proceder jak zawsze oberwą jakieś szaraki z odwiertem do podlewania ogródka.

@wiatrodewsi Korzystanie z zasobów wspólnych podlega określonym zasadom. Jakbyśmy mieli wspólne konto oszczędnościowe, to umawiamy się że bierzemy tylko na to, na to i na to, a każde pobranie pieniędzy ustalamy z drugą osobą. A nie wybieramy z konta w opór, "bo to też moje".

Takimi zasadami jest obowiązujące prawo, które mówi że bez zgłoszenia, pozwolenia i opłatmożesz mieć studnię do 30m i do 5m3 poboru na dobę.

@jonas Do 30m głębokości i 5m3 na dobę masz bez pozwolenia i za darmo. Więc sorry, jak ktoś kopie głębiej i bierze wiecej to nie jest "zwykłym szarakiem do podlewania ogródka", tylko cwaniakiem który za darmo dla własnych zysków drenuje wspólne zasoby.

@GazelkaFarelka Jednocześnie nie ma skutecznego egzekwowania limitu dobowego, czy chodzi o przydomowe ogródki, czy chlewnie na 1500 świń albo hektarowe szklarnie. Oczywiście są do tego przepisy i powołane do ich przestrzegania instytucje, w rzeczywistości mają zaś serdecznie wyjebane, dopóki sąsiad uprzejmie nie doniesie. Poziom wód gruntowych? Stepowienie i pustynnienie okolicy? Przyszłe pokolenia? A kogo to kiedykolwiek interesowało, dopóki bieda do dupy nie zajrzy?

@jonas Artykuł jest właśnie o kontrolach i karach, czyli coś tam egzekwują. Ale nadal zbyt mało skutecznie. Wg mnie każde ujęcie powinno być rejestrowane i olicznikowane, nawet jeżeli jest bezpłatne i bez pozwolenia (w ramach limitu 30m i 5m3 dziennie) - właśnie w celu weryfikacji zużycia. Natomiast przedsiębiorcy (rolnicy czy firmy) powinni mieć bezwzględnie nakaz uzyskiwania pozwolenia i licznikowania, bo wiadomo że nie będą brali tylko niewielkich ilości. Pewnie firmy robiące odwierty też trzeba by złapać za dupę żeby nie odwalali lewizny.

Kombinowanie niestety będzie zawsze, ale warto to wesprzeć kampanią informacyjną. "Na powierzchni" już się nauczyliśmy, że rzeczy są nasze, wspólne i wandalizm czy kradzież publicznego mienia spotyka się z generalnie ostracyzmem. To samo powinno dotyczyć zasobów wodnych.

@GazelkaFarelka Firmy zdaje się mają taki nakaz już teraz, choć pewności nie mam. Zgadzam się też, że powinno to być egzekwowane, bo jeden większy badylarz wyssie zasoby całej wiosce i nawet mu brewka nie pyknie. Nie mam jednak szlachetnego powołania do naprawy tego świata, o narzędziach ku temu nie wspominając.


No a firmy robiące odwiert podchodzą pod budowlankę z całym dobrodziejstwem patologicznego inwentarza. Bez faktury, bo z fakturą będzie drożej, preferowane płatności gotówką do ręki, no takie różne. Facet, który wiercił mi 29 metrów studni, przyjechał przeładowanym Iveco, a na tymże miał tę wiertnicę z całym oprzyrządowaniem. Dopytałem niezobowiązująco, ile ten sprzęt może ważyć i czy na pewno zmieści się w 3,5 DMC pojazdu, ale koleś tylko prychnął z rozbawieniem nad moją naiwnością.

@GazelkaFarelka Nie bardzo miałoby to sens, wody tak głęboko chyba już nie ma.


Poza tym odwierty powyżej jeśli dobrze pamiętam 95 metrów trzeba zgłaszać do jakichś urzędów od spraw górniczych czy czegoś takiego. Pod wymiennik pompy ciepła mi wiercili, to się przy okazji doedukowałem. Ale też była to firma działająca na rynku od dziesięcioleci i na wszystko były kwity, więc nie odstawiali niemrawych cudów.

@jonas Oczywiście że jest, zależy od regionu. Jak mieszkałam w WLKP to tam 100 m było minimum na jakie trzeba było wiercić żeby coś sensownego poleciało - jak się dowiadywaliśmy przed ewentualnym zakupem działki bez wodociągu. U mnie tutaj w lubelskim z kolei już na 10 m jest wystarczająco (też były przeboje z wodą i rozważaliśmy studnię, ale jednak udało się z wodociągiem).

@GazelkaFarelka Ja mam właśnie w Wielkopolsce, na północnych jej rubieżach, wodę dość płytko, na 8-9 metrach już się pokazała. Ale wywiercił w sumie dużo głębiej, bo w okolicy to sprawdzona i względne pewna głębokość, na której woda będzie powiedzmy "zawsze".

@jonas My okolice Poznania. Działkę wtedy odpuściliśmy, bo po researchu, za samą studnię musielibyśmy wyłożyć 20k (dla porównania, wtedy działkę tamtą mogliśmy kupić za 65k).

@GazelkaFarelka ja tam jestem spokojny, tzw. karma do niego wróci jak wody wszystkim zabraknie. Ja się z tym pogodziłem, oszczędzam jak mogę ale niestety większość społeczeństwa to debile.

Zaloguj się aby komentować