693 + 1 = 694

Tytuł: Przygody Hucka Finna

Autor: Mark Twain

Tłumaczenie: Teresa Prażmowska

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 6/10


#bookmeter


***


Tak jak nie moją jest winą, że się urodziłem królem, tak nie twoją, żeś się nim nie urodził. Wszak to jasne.


Będą chyba spoilery.


Przygody Tomka Sawyera podobały mi się tak bardzo, że nawet bez rekomendacji kolegi @trixx.420 (choć za nią dziękuję) miałem zamiar zabrać się za Przygody Hucka Finna. No i zabrałem się, nawet tę książkę skończyłem, choć miałem taki moment, że już myślałem, że to mi się nie uda. Ja nie mam pojęcia czy jest to kwestia tłumaczenia (jest jakieś inne niż pani Prażmowskiej?) czy zmiany narracji na pierwszoosobową, czy też może po prostu opowieść nie przypadła mi do gustu, ale po całkiem niezłym początku zacząłem się tą książką męczyć. O ile podobał mi się opis pobytu Hucka u wdowy Doulasowej (w tłumaczeniu Przygód Tomka Sawyera autorstwa pana Jana Bilińskiego po prostu „wdowy Douglas”, co brzmi dla mnie dużo lepiej, tak jak i brzmiały dla mnie dużo lepiej oryginalne brzmienie imion pozostawione przez pana Bilińskiego – „Joe Harper”, a nie „Józio Harper”, jak to przełożyła pani Prażmowska, co ogromnie mnie denerwowało, ale może to kwestia przyzwyczajenia), o ile sposób w jaki Huck Finn uwolnił się spod „opieki” ojca podobał mi się, tak później zaczęło wiać nudą. Rzeczy działy się, ale nie bardzo moim zdaniem prowadziły do czegokolwiek, a i ani jakoś szczególnie zabawne ani pouczające również nie były. Wszystko wróciło jednak na właściwe tory kiedy pojawiły się postaci króla i księcia. Od tego momentu książka znów zaczęła mnie interesować, a późniejsze ponowne spotkanie Hucka z Tomkiem Sawyerem przyjąłem z ogromnym zadowoleniem i pojawiły się wtedy oczekiwania. Na szczęście pan Twain (albo Tomek Sawyer) te oczekiwania spełnił.


Siłą rzeczy będę te dwie książki – Przygody Tomka Sawyera i Przygody Hucka Finna ze sobą porównywał. Nie tylko w kwestii opowieści, ale i narracyjnie, jak już wspomniałem, Przygody Hucka Fina również wypadają, moim zdaniem, gorzej. Wspominałem o tłumaczeniu, być może to jest przyczyną, choć nie chcę w tej sprawie wyrokować – nie sięgałem do oryginałów, nie czuję się więc uprawniony do zabierania głosu. Wydaje mi się, że moje wrażenie może być wynikiem splotu powyższych składowych, a na dodatek samych głównych bohaterów – Tomek Sawyer działał i był aktywny, Huck Finn przeciwnie, Huckowi Finnowi rzeczy po prostu się przydarzały, a on często zastanawiał się jak w takiej sytuacji zachowałby się Tomek Sawyer. Tomek Sawyer jest dla mnie postacią dużo wyraźniejszą (ale może pan Twain chciał tak te postaci napisać?), a sama o nim opowieść jest dużo bardziej zawadiacka i może dlatego bardziej mi się podobała?


To co upatrywałbym jako przewagę Przygód Hucka Finna nad Przygodami Tomka Sawyera to wartość edukacyjna tej drugiej. Dużo częściej jest w niej poruszany problem tego, że wychowanie i status quo niekoniecznie są tym, co należy uważać za dobre. Huckowi zdarza się w kilku miejscach poczucie, że jego wewnętrzny kompas moralny pokazuje coś zupełnie innego niż „powinien” i ma w związku z tym wyrzuty sumienia. Wydaje mi się, że ta książka, odpowiednio skomentowana, mogłaby bardzo pomóc kształtować młodzież i jako lektura szkolna pod tym względem sprawdziłaby się dużo lepiej niż Przygody Tomka Sawyera. No tylko dwa zastrzeżenia – trzeba by na początek znaleźć nauczycieli, którzy chcieliby ten temat uwypuklić a nie zajmować się „charakterystyką postaci i planem zdarzeń”, a poza tym to po co karać dzieciaki tak toporną narracją? No i rzecz trzecia – czy komuś zależy na tym, żeby dzieciaki, kiedy już dorosną, umiały podejmować decyzje nie tylko samodzielnie, ale nawet poza schematem?


Kilka słów o wydaniu, bo ściągnąłem sobie wersję ze strony Wolnych Lektur. Kilka ostatnich pozycji, które przeczytałem w wydaniu tej fundacji zaniepokoiło mnie ubogością przypisów. Pragnę uspokoić – w przypadku Przygód Hucka Finna przypisów jest tyle ile przystało na książkę opublikowaną przez Wolne Lektury, a więc całe mnóstwo. Druga natomiast rzecz, której przeboleć nie mogę (ale to może mój autyzm), to błąd ortograficzny. O ile przecinki jestem w stanie wybaczyć, sam mam z nimi problem, o ile przeboleję kiepskie formatowanie, nawet literówki zniosę, to co musiało się stać żeby opublikować książkę ze słowem „wój”?


A! Jeszcze jedno! Wydanie dostępne na stronie Wolnych Lektur zawiera ciekawą, poważną przedmowę autorstwa pana Juliana Święcickiego dotyczącą humoru. No i trochę dotyczącą też pana Marka Twaina.

29fddc8d-51b9-4330-8579-1d32632c1783

Komentarze (5)

Gdybyś nie miał dość, to ta książka była dość głośna w książkowym środowisku

Odważna i brawurowo przełożona przez Kaję Gucio reinterpretacja Przygód Hucka Finna Marka Twaina: zniewolony Jim odzyskuje głos i przeciwstawia się konwenansom, które zepchnęły go na margines.

f59c4b0f-8535-4a0a-9b58-6ee25dc123b9

Zaloguj się aby komentować