449 + 8 = 457


Tytuł: Mroczna Wieża (kompletny cykl)

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, literatura grozy, western

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 4384

Ocena: 6/10


Są takie książki lub serie, o których trudno mówić w prostych kategoriach "podobało się / nie podobało się". Dla mnie właśnie czymś takim jest "Mroczna Wieża" Stephena Kinga. Cykl ogromny, momentami niemal mityczny w swoim rozmachu, a jednocześnie bardzo, ale to karwasz jego mać bardzo nierówny. Oficjalnie 157 godzin słuchania za mną, nieoficjalnie "troszkę" mniej, bo słuchałem wraz z Różową na prędkości 1.35x - drugi raz chyba już bym nie powtórzył tego wyczynu, by tyle czasu poświęcić na tak naprawdę jedną historię, w której było więcej upadków niż wzlotów.


King do sagi wrzucił wszystko: western, fantasy, grozę, postapokaliptyczny klimat, metafizykę i swoją charakterystyczną obsesję na punkcie przeznaczenia. W centrum stoi Roland Deschain - rewolwerowiec, który uparcie zmierza do tytułowej Wieży, choć świat wokół niego od dawna się rozpada.


Cykl jest podróżą przez dziwny, pęknięty świat, w którym nic nie jest do końca stabilne. Jednocześnie jest to opowieść o obsesji i o ludziach, którzy mimo zmęczenia i strat idą dalej, bo nie potrafią już zawrócić. I w wielu momentach naprawdę czuć, że King próbuje tu opowiedzieć coś większego niż zwykłą historię przygodową - coś w rodzaju własnego literackiego mitu.


Ale właśnie przez ten rozmach cykl bywa też bardzo nierówny. Są fragmenty świetne, momenty naprawdę zapadające w pamięć, ale są też takie, które wydają się rozwleczone albo zbyt chaotyczne. Czasami miałem wrażenie, że bardziej podziwiam pomysł niż faktyczne wykonanie. Dlatego jako całość oceniam serię na 6/10 - z dużym szacunkiem dla ambicji, ale bez pełnego zachwytu.

Natomiast absolutnie wyróżnia się dla mnie część "Wilki z Calla". Piąty tom cyklu to moment, w którym ta historia w końcu naprawdę "kliknęła". Roland i jego ka-tet trafiają do Calla Bryn Sturgis - miasteczka żyjącego w cieniu tytułowych Wilków, które co jakiś czas porywają dzieci. Ta historia ma w sobie coś bardzo klasycznego, niemal westernowego: społeczność prosząca o pomoc, nadciągające zagrożenie i bohaterów, którzy muszą zdecydować, czy chcą stanąć do walki. Tutaj wszystko działa: klimat, napięcie, relacje między bohaterami i poczucie realnej stawki. Wreszcie czuć, że ta droga Rolanda ma sens i że coś naprawdę się wydarza. Dlatego gdybym miał oceniać tylko ten tom, spokojnie dałbym 8+/10.


Jednym z najbardziej zaskakujących dla mnie elementów cyklu jest też decyzja autora, by... wprowadzić do historii samego siebie. W późniejszych tomach Roland i jego towarzysze trafiają do świata, w którym istnieje Stephen King jako pisarz, a jego twórczość okazuje się mieć bezpośredni wpływ na losy ich rzeczywistości. To bardzo odważny i nietypowy zabieg literacki - momentami wręcz metafikcyjny - który pokazuje, jak bardzo osobistym projektem była dla Kinga ta saga. Dla jednych to fascynujący pomysł, dla innych zapewne dziwny eksperyment, ale trudno odmówić mu oryginalności.


Cała "Mroczna Wieża" zostawiła mnie z mieszanymi emocjami - z jednej strony ogromny rozmach i kilka naprawdę mocnych momentów, z drugiej poczucie, że ta historia mogła być jeszcze lepsza. Ale jedno trzeba Kingowi oddać: niewielu autorów próbowało stworzyć coś tak dużego i tak osobistego.


Czy polecam sięgnąć po te opasłe tomiska dla kogoś, kto mało co jest obyty z piórem Kinga? Absolutnie nie. Uczcie się na moich błędach.


#bookmeter #desmodczyta 13/52

01124fe8-441a-4e55-90ee-6688357d882d

Komentarze (5)

157 godzin

Czytałem to ponad 20 lat temu, ale miałem podobne wrażenia. Niektóre fragmenty bardzo mi się podobały (np. miłą odskocznią była książka o młodości Rolanda), a inne tomy zmęczyłem z uporem.

@saradonin_redux o to ja mam odwrotne wrażenia, młodości Rolanda nie mogłam przemęczyć i bardzo znielubiłam tę postać. moimi ulubionymi były właśnie Wilki z Callah i powołanie Trójki. I wielką radość sprawiło mi pojawienie się postaci z Miasteczka Salem, które jako jedyne kingowe czytałam. Bardzo lubiłam sobie pozniej w życiu szukać takich "znaków" że Ka się kolem toczy (oczywiście dla frajdy, nie z wiary)

@Desmod Miałem do tej serii dwa podejścia i ostatecznie poległem na 4 tomie chyba który mnie tak wymęczył że nie dałem rady go skończyć. Raczej już do tego nie wrócę bo musiałbym pewnie zacząć od początku a nie mam na to sił.

@saradonin_redux o, to chyba rozwiałeś moje wątpliwości. Miałem ochotę się podjąć tego cyklu, ale z prozą Kinga mam duży problem. Bo co zacznę jakąś książkę, to widać fajny pomysł, świat jest dobrze wykreowany, a potem autor nie dojeżdża pisząc drewnianych bohaterów i powtarzalną fabułę. Tylko się wkurzałem przy czytaniu i wygląda na to, że mnie uratowałeś przed kolejną :V

Mam podobne odczucia o nierówności poszczególnych tomów. Jak widać każdemu podoba się coś innego. Mi np. bardzo podobała się część o młodości Rolanda, ale znowu powołanie trójki mnie nudziła. Jednak najbardziej mnie rozczarowało samo zakończenie. Zupełnie nie tego się spodziewałam i czułam się zawiedziona.


Uważam, że jeśli ma się dużo czasu to mimo wszystko warto sięgnąć po tę serię i się samemu przekonać czy wciągnie.

Zaloguj się aby komentować