@michal-g-1 one nie są fajne, one są zajebiste, no ale wiadomo tylko dla początkujących - prawdziwi prosi wyjebane mają na innych uczestników ruchu drogowego
@michal-g-1 Lusterka to przesztos. Jak ostatnio wyjechałem parę razy starym rowerem, gdzie takiego lusterka nie mam, to aż sam się zdziwiłem jak mi go brakuje. Jeśli szukasz - unikaj chińszczyzny z Alie, polecam cateye bm-45.
Kilometry od początku tygodnia. Wtorkową godzinkę na #szosa zasponsorował konkubent-zwyrol, który obudził mnie, gdy zapadałam w miłą, popołudniową drzemkę. Jak to ostatnio często bywa, wyszliśmy na rower razem, ja pojechałam krótszą trasę, Pan @Mordi dłuższą. (。◕‿‿◕。)
W czwartek natomiast całość przejechaliśmy razem, a była to trasa do Szczecinka, po nowe gminki i #kwadraty (m.in. taki jeden ostatnio pominięty, który tym razem udało się zdobyć). Jechaliśmy przeważnie z wiatrem w plecy i pod górkę, po asfaltach o bardzo zróżnicowanej jakości (tak zróżnicowanej, że czasem nie było go wcale), ale kilka dróg pozytywnie nas zaskoczyło, np. DDR z Barwic po nasypie kolei wąskotorowej. Zaskoczyła mnie też temperatura, bliżej 30 niż 20°C, więc jak tylko dojechałam w bardziej nasłonecznione rewiry, zaczął się zgon z przegrzania. To już niestety reguła, że na rowerze dokucza mi i napierdala wszystko inne niż nogi. ლ(ಠ_ಠ ლ)
Do Szczecinka dojechaliśmy kolejną świetną drogą przez las między jeziorami, zrobiliśmy długą pauzę w maku, a jazdę zakończyliśmy pod przeuroczym dworcem pekape. Ani jeden półmetrowy płat złuszczonej farby nie spadł nam z sufitu na łeb i szczęśliwie dotrwaliśmy do przyjazdu ciapongu. (ʘ‿ʘ)
Kilometry od początku czerwca, czyli pracodomy oraz 3 przejażdżki na #szosa - niby krótkie, a jednak dość bolesne.
1 czerwca razem z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) uczciliśmy Dzień Dziecka popracowym wypadem na plażę.
W sobotę Mordi wziął się za kręcenie poważnych kilometrów, więc pod koniec wyjechałam mu naprzeciw i ostatnie 20 km pokonaliśmy razem. Po drodze spotkałam pijaka, który jechał od krawędzi do krawędzi drogi rowerowej, gówniaka, który zjechał rowerem z chodnika na jezdnię, jakby walczył o nagrodę Darwina, a potem jeszcze trafiłam na wyścigi wiejskich sebków w beemwu - wsi spokojna, wsi wesoła!
W niedzielę pojechaliśmy razem do Chłopów - Mordi poturlał się dalej po 100 km, a ja wróciłam przez okoliczne wiochy, tym razem bez większych przypałów.
Kilometry z ostatnich 10 dni maja, czyli dużo nieciekawych jazd po mieście oraz niedzielna wycieczka po pegeerach z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
W drodze powrotnej wjechaliśmy na niedawno wyasfaltowany fragment szlaku 15A, prowadzący na malowniczo położone zadupie zwane Wronim Gniazdem, czyli malutką osadę nad rzeką Radew. Przy okazji pozbieraliśmy #kwadraty, co wyszłoby o wiele lepiej, gdyby Wahoo ZNOWU nie krzyczało "zawróć" na kilkanaście metrów przed granicą tego najtrudniej dostępnego. (╯°□°)╯︵ ┻━┻
@vvitch mam takie pytanie - czemu wszyscy planujecie kwadratobranie z wjazdem 1.5m w kwadrat i elo? Ja się naciąłem parę razy i teraz planuję zawrotki na 200-300 metrów za granicą, łatwiej nadłożyć 0.5km niż 80km, zeby pojechać po jeden kwadrat
@Zielczan Nie wypowiem się za wszystkich, ale: to było więcej niż 1,5 m zapasu i do tej pory działało - odkąd jeżdżę z nawigacją, drugi raz zdarza mi się taka wtopa, obydwie całkiem niedawno. A nadkładać po kilkaset metrów to można w miejscach, gdzie da się jeździć, a nie gdzie turlasz się po 5 km/h z obawą, czy rower się nie rozleci, albo gdzie trzeba się z nim przedzierać przez chaszcze.
@ziel0ny Mam tylko objechany pas nadmorski od Międzyzdrojów po Gdańsk i trochę pogranicza Śląska i Małopolski. Bez roweru górskiego niebieski kwadrat niewiele już urośnie, taka okolica.
Spacery z pierwszej połowy maja. Ten najdłuższy po #squadratinhos, kiedy to razem z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) zawędrowaliśmy m.in. nad jakieś bajorko ukryte za krzakami, nad którym siedział śmieszny gołomp.
Niedzielna trasa do Ustki i Słupska, czyli kolejny akt dramatu pt. "Pomorski wiatr" (zawsze wiejący w ryj) oraz tragedii "Zła pozycja na rowerze" (ostatnio było już całkiem nieźle, więc postanowiłam co nieco poprawić, czyt. sp***dolić). Całość w przepięknych okolicznościach przyrody, na lepszych i gorszych drogach, oraz w towarzystwie Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
Pierwszomajowa seteczka z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Pomyliliśmy zjazdy na takim jednym rondzie i zupełnym przypadkiem znaleźliśmy się na wspaniałej drodze dla rowerów pośrodku niczego, niestety wyglądała na niedokończoną. Chcieliśmy sprawdzić, dokąd prowadzi, ale po ponad 20 km jazdy z wiatrem w ryj (a jakże) i 1 kapciu znudziło nam się i zawróciliśmy.
Spacerowo kwiecień zaczął się bardzo bidnie, bo priorytetem jest teraz rower, więc tym bardziej cieszy, że udało się uzbierać kilometry potrzebne do śmiesznego znaczka na Stravie. Poza tym były to spacery łączące przyjemne z pożytecznym, np. do azjatyckiej knajpy z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Na deser z "wiewiórkami kokosowymi" się nie skusiliśmy, ale szamka była pyszna. xD
Pracodomy oraz dzisiejsza przejażdżka z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Dziś było słonecznie, zimno, a wiatr urywał łeb, więc tym razem odprowadziłam kawałek Mordiego i zawróciłam. Przy okazji przetestowałam, jak sprawuje się nadwyrężony nadgarstek oraz nowe ustawienia w #szosa.
Zapraszam wszystkich do obejrzenia filmu autorstwa @Mordi (。◕‿‿◕。) z naszego krótkiego wypadu na #szosa po zachodniopomorskich zadupiach. Trasa Koszalin - Tychowo - Białogard - Koszalin.
Poprzedni tydzień, czyli pracodomy oraz kilka rowerowych wypadów, m.in. wycieczka po #kwadraty z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) zakończona połowicznym sukcesem, ponieważ zostaliśmy oszukani przez Wahoo i do najważniejszego kwadratu zabrakło dosłownie kilkunastu metrów.
W sobotę natomiast wpadła nam kolejna seteczka, zaledwie moja druga w tym roku. Tym razem w ciula zrobiła nas pogoda, bo na nic okazało się nasze poświęcenie, by się przemęczyć na początku i mieć łatwiej na powrocie, gdy kierunek wiatru zmienił się z południowego na północny. Podobnie jak tydzień temu, przez większość czasu zamulałam za Mordim, bo forma nadal nie ta co kiedyś.
@vvitch Uwielbiam jak wyjezdzajac z WWA pocieszam się, że jak będę wracał to będzie dużo łatwiej, tylko po to, żeby zdać sobie sprawę, że na powrocie wieje już w drugą stronę xD
@Zielczan Dla mnie 100 km to jednak nie taka znowu pierwsza lepsza przejażdżka, więc starannie sprawdzam prognozy i już dawno mi się nie trafiła zmiana o 180°. Zdarzało mi się natomiast jechać pod taki wiatr, że na powrocie i tak już nie miałam siły pedałować. xD