#kajaki
Dolny bieg Wieprza i kawałek Wisły. Dwa dni, dwóch chłopa. Jeziorzany-Dęblin z noclegiem pod namiotem w Kośminie. Łącznie ok. 65 km.
Pierwszego dnia 43 km z kawałkiem. Wieprz na tym odcinku jest już szeroki, wciąż fajnie meandruje, ale już szerszymi łukami niż w swoim wyższym biegu. Malowniczy. Ogolnie spławny, choć zdarzały się płycizny, przez które trzeba się było przeciągać - kajak był załadowany pod korek ekwipunkiem, co sprawiało, że był głębiej zanurzony (plus zanurzenie stateczników). Ale przeważnie płycizny były widoczne i dało się je omijać zewnętrznym łukiem. Sporo konarów tuż pod powierzchnią, ale też do zauważenia. Na rzece niemal pusto. Dopiero na 26. kilometrze spotkaliśmy grupkę kajakarzy. Przez większą część dnia lampa (przezornie wody do picia mieliśmy dosyć), ale na ostatniej dyszce złapał nas deszcz, pozwolił się schłodzić. Pojawiał się też chwilami wmordewind. Na szczęście wieczorem przestało padać, można było posiedzieć. Padało jeszcze nad ranem.
Drugi dzień 21,5 km. Tu już na Wieprzu mniej meandrów, trzeba było uważniej obserwować nurt, bo plycizn więcej. Przy brzegach więcej drzew. Nad głowami latali nam lotnicy z Dęblina. Ciepło, ale też częściowo pochmurno, więc znośnie. Ruch na rzece równie mały. Przy ujściu do Wisły płycizny. Może byłyby do ominięcia, ale wędkarze kije moczyli w potencjalnie głębszej wodzie, a plynąc staramy się nie wchodzić innym w paradę (jak dotychczas z wzajemnością) i skończyło się łachą.
Planowaliśmy popłynąć jeszcze Wisłą, ale stan wody nas zniechęcił. Łacha na łasze, szarpanie się, więc w Dęblinie za mostem drogowym skończyliśmy.
Spływ super, przyjemnie się zmęczyliśmy. Jedyny minus to gzy - na tym tałatajstwie spray na owady nie robił wrażenia.
BTW - polecam kemping w Kośminie. Cisza, spokój, ładne otoczenie, czyste sanitariaty.
#wieprz #wisla #szamaanwiosluje





Zaloguj się aby komentować
W końcu!
W tym roku cała wiosna stracona. Gdy były warunki - nie było czasu. I odwrotnie. W końcu wczoraj się udało i wyskoczyliśmy z kumplem nad Wieprz. Od Łęcznej do Rokitna - po rzece wyszło 26,5 km. Cisza, spokój. I patelnia. Innych kajakarzy niewielu, choć trafili się tacy niedzielni - piwko, lipna muza zakłócająca spokój... nie lubię, drażnią mnie. Na szczęście szybko ich minęlismy.
Trasa świetna, malownicza. Wieprz pięknie meandruje. Trochę zwałek, ale do ominięcia. Było dość płytko. Szuraliśmy często po kamulcach. Brzegi dość dzikie i miejscami wysokie. Mało miejsc do przystanięcia, ale nie tak, że nie ma ich wcale. Polecam!
#kajaki #wieprz

@tmg takie trasy zawsze planuję z kumplem i jedziemy dwoma samochodami - jeden zostawiamy w miejscu docelowym, drugim ruszamy na start. Po spływie wracamy po drugie auto. Busem by mi się nie chciało, jestem za stary i za leniwy
Zaloguj się aby komentować
Tak jak zapowiadałem w tym wpisie udało mi się w tym tygodniu zrobić #sup trasę rzeką #wieprz na odcinku #szczebrzeszyn -> #nielisz . Pytałem jak tam jest a teraz sam mogę o tym krótko opowiedzieć
Za Szczebrzeszynem piękna rzeka, płynie się łatwo w parkowych wręcz okolicznościach. Rzeka czysta, brzegi zadbane. Po lewej wykoszone trawniki schodzące płasko od domków do rzeczki, po prawej gęste sitowie aż kipiące od kwików ptastwa i rechotów żabów. Gdzieniegdzie kręcące się nie wiadomo po co "wiatraki" wodne (foto). No i niskie kładki gdzie trzeba przed nimi kłaść się plackiem by przepłynąć. Ogólnie jakbym płynął po Shire w kraju Hobbitów. Jedna przenioska przez pokrzywy małej tamy powstałej z gałęzi zatrzymanych przez zwalone drzewo.
Potem długi odcinek dużo trudniejszy, masę przeszkód, omijania drzew, konarów, częste wygibasy ciałem, szarpanki z gałęziami (szrama na czole). Rzeka płynie przez dziki las, pełno czapli i innego zwierza (sarny). Jest pięknie, płynie się jak w jakiejś puszczy. Co chwila coś się płoszy i z furkotem i wrzaskiem gdzieś panicznie wieje. W trakcie zrozumiałem dlaczego firmy nie oferują w "standardzie" trasy. To taki co najmniej "czerwony" szlak a może i "czarny". Jedna przenioska w #michałów by ominąć tamę elektrowni wodnej (foto).
Potem powoli wypływa się w inny świat, rzeka staje w miejscu i meandruje pośród morza trzcin. Na niebie śmigają jastrzębie i ptactwo wodne. Nurt jest tak wolny, że trzeba wiosłować by się jakoś posuwać aż do ostatniego odcinka.
Jest nim największy zbiornik na lubelszczyźnie zalew #nielisz. Piękne miejsce do uprawiania sportów wodnych (foto).
Podsumowując spływ bardzo udany. Polecam chętnym spróbowania czegoś trudniejszego niż standard typu Obrocz-Zwierzyniec-Szczebrzeszyn . Dziwię się, że wciąż trasa nie jest zagospodarowana. Człowiek z łódką i piłą spalinową by ją otworzył w jeden góra dwa dni tak by mógł tam płynąć przeciętny kajakarz. Tak samo zalew nieliski dziwnie świecił pustkami a przecież w długi weekend i przy pięknej pogodzie powinno tam się dziać więcej. Mam wrażenie, że w tych okolicach jest jeszcze wiele niewykorzystanego potencjału. No cóż, może to zdopinguje kogoś do spróbowania tej wciąż dziewiczej trasy zanim zdeflorują ją setki kajaków ?





Zaloguj się aby komentować