Na co dzień nie mamy możliwości objerzenia tego, co tworzymy, więc to dla mnie fascynujące zobaczyć efekty naszej pracy w profesjonalnych kadrach (więcej zdjęć w komentarzach).
Dla tych, którzy są z daleka, a podpytywali, co robimy i jak, wrzucam kilka fotek z naszego spektaklu z 17 listopada.
Dla zainteresowanych [strona Teatru Anatomia] tutaj. Zapraszamy do oglądania, a jeśli ktoś chciałby spróbować swoich sił w teatrze... to też zapraszamy.
Wielu z was pytało o to, jak poszedł nam piątkowy spektakl. Z racji tego, że emocje już trochę opadły i nareszcie udało mi się wyspać, pokrótce opiszę, jak się sprawy mają w Teatrze Anatomia.
Gdy dzień wcześniej w pocie czoła rozkładaliśmy scenografię, dostaliśmy informację, że następnego dnia na widowni będziemy gościć ludzi m.in. z dużej katowickiej fundacji, telewizji, reżysera (jak się później okazało nie jednego) z dużego teatru i lokalnego pana krytyka.
Fortepian, który stał na sali, rozstroił się z zimna, bo ktoś wepchnął go do nieogrzewanego pomieszczenia. Jeden z mikroportów zagadkowo przestał działać, a potem znowu zaczął. xD Próba generalna, jak to zawsze bywa, została przez nas perfekcynie i ceremonialnie z*ebana, więc, pomimo dużego doświadczenia i w graniu i w z*ebywaniu prób, poziom stresu zaczął rosnąć.
Nazajutrz, w dzień spektaklu na sali byliśmy od rana, żeby dodatkowo potęgować nasz stres i zużywać srajtaśmę organizatora zamiast naszej. Na sali rozstawione zostały już fotele na 150 osób, a wkrótce okazało się, że, ze względu na sprzedaną już w tamtym momencie liczbę biletów... dostawiane będą kolejne.
Pierwsza połowa poszła gładko, chociaż nie obyło się bez kilku mikrozawałów - jak np. już na scenie wydawało mi się, że nie włączył mi się mikroport (PTSD z dnia poprzedniego). Mamy w spektaklu, szczególnie w pierwszej części, kilka elementów komediowych i ze sceny słyszeliśmy, że publiczność rzeczywiście reagowała na nie śmiechem. :)
Przed spektaklem zadbaliśmy o to, żeby na scenie było pełne wyciemnienie. Jak się okazało, poradziliśmy sobie z tym świetnie i... nie widzieliśmy nic w tej ciemności. xD Ale z naszym doświadczeniem nie było to problemem, chociaż jeden kolega zaplątał się prawie w kotarę. Ale nikt tego nie widział, bo BYŁO KOMPLETNIE CIEMNO.
Już w przerwie, do garderoby przyszli ważni goście, którzy musieli zebrać się wcześniej i dostaliśmy propozycję współpracy i dofinansowania. <3 To podniosło nas na duchu, dlatego po przerwie, pewni siebie, z*ebaliśmy kilka rzeczy, ale chyba nikt nie zauważył. xD
Tak to sprytnie wymyśliliśmy, że na koniec, przy wyczytywaniu aktorów, zagram na fortepianie motyw przewodni spektaklu, żeby było tak "ą" i "ę", artystycznie i w ogóle. Jak to ćwiczyliśmy wcześniej, było OK. Niestety, w praktyce, gdy w tych ciemnościach włączyli nagle na mnie reflektor, przypomniały mi się piękne chwile z badania dna oka i mając w pamięci Steviego Wondera czy Raya Charlesa, dane było mi próbować powtórzyć ich wyczyny.
Po spektaklu dostaliśmy długie brawa i wiele miłych słów. Po występie na widowni zostało sporo osób, które chciały osobiście złożyć nam gratulacje (to upewniło nas w tym, że ciemność dobrze zadziałała i nikt nie widział wpadek). Jeden znajomy zaczął dla żartu zbierać autografy i to zapoczątkowało dziwny efekt psychologiczny popychający kolejne osoby do zrobienia tego samego.
Kilka osób powiedziało nam, że na swój sposób ratujemy w ich oczach teatr, bo stworzyliśmy coś wartościowego, co nie opiera się (jak popularne komedie) na przekleństwach i jednowątkowej fabule, że nasz kryminał wciąga, pozwala im się zatrzymać i zapomnieć o codziennym życiu, że jest zaskakujący i, że mają zamiar pojawić się na naszych kolejnych spektaklach i nas reklamować.
Wiele osób było zachwyconych wykorzystaniem połączenia muzyki, tańca, śpiewu, fortepianu, świateł, strojów historycznych i podzieleniem sali widowiskowej na dwa plany - wspomnień i sali sądowej. Ponoć to obecnie rzadkie zjawisko w teatrze. Niektórzy mówili, że gramy lepiej niż teatry profesjonalne, których spektakle widzieli i dziwili się, że teatr nie jest czymś z czego się utrzymujemy. Może kiedyś...
Dostaliśmy też wiadomość od pana krytyka, że bardzo mu się spodobał nasz spektakl i napisze o nas pozytywną recenzję i rzeczywiście tak się stało. :)
Tutaj częściowy cytat (oryginalny tekst jest długi):
"W zeszły piątek wieczór spędziłem w Starochorzowski Dom Kultury z Teatr Anatomia i na nowo zrozumiałem po co jest teatr. Po co on mnie, po co aktorom, po co ten wysiłek, energia i emocje. Na nowo przekonałem się, że są ludzie nie tylko pełni pasji, ale i zdolni. Do wszystkiego. Spektakl "Otto" był świetnym doświadczeniem i zamknięciem tygodnia pracy. Kryminalna historia z niespodziewanym finałem. [...] Zachwyciło mnie, że ktoś (a konkretnie pani Rita Reiss) potrafi taki spektakl napisać, wyreżyserować, opatrzeć muzyką i przekonująco zagrać w nim główną rolę. Jakaż to świetnie napisana i zagrana postać! Przyznać muszę - zazdrościłem... I aż mi się nogi rwały, żeby samemu na scenę wrócić, po wieloletnim pobycie jedynie pod nią w charakterze reżysera. Pani Rito - słowa wielkiego uznania! Za tę historię o marzeniach prowadzących do niemądrych decyzji, za emocje, za zaskoczenie. Oczywiście brawa także dla pozostałych aktorów: Marcina Sysło, Mirosława Stolarskiego i Anny Berzowskiej. Wyglądajcie nowych produkcji Teatr Anatomia, bo są robione z energią i pasją. I pewnie, gdyby tę energię przełożyć na konkretne działania rozwijające PKB bylibyśmy wyżej w rankingach."
I ciężko mi nawet opisać, jak bardzo wzruszeni jesteśmy tymi miłymi słowami i tak liczną widownią. To daje nam siłę, żeby tworzyć dalej, a wiele było już momentów, gdy prawie się poddaliśmy. Nie jesteśmy nowicjuszami. W tym składzie gramy już 3 lata, a poza nim wielokrotnie dłużej. Wiele mieliśmy wcześniej występów z pełną salą i gratulacjami, ale ten utwierdził nas w tym, że teatr ma sens i, że warto o niego walczyć.
Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzili nas w piątek!
Będę na bieżąco informować o kolejnych spektaklach.
Gdyby ktoś chciał śledzić nasze poczynania -> Teatr Anatomia
@lubieplackijohn Hej Dziękuję! Nagrywanie spektaklu na scenie nie miałoby sensu z powodu mikroportów, mocnych świateł i muzyki z nagłośnienia, ale planujemy w niedalekiej przyszłości nagrać spektakl w postaci zwykłego filmu. Poprzedni już nagraliśmy, ale trwa montaż. Na pewno niedługo dostaniemy zdjęcia ze spektaklu.
Będę na bieżąco informować o kolejnych spektaklach (mamy w planach grać wyjazdowo również poza Śląskiem) i filmach.
Lekki stresik przed spektaklem . Szczególnie, że mają przyjść ludzie z TV i jakieś ważne persony. Więc na pewno #srajzhejto . Nie wiem czy jesteśmy na to gotowi psychicznie. XD Trzymajcie kciuki.
"Wysoki sądzie, jeśli w tej sprawie można odczuwać jakiekolwiek współczucie, nie warto marnować go na tę kobietę."
~H. Schaffer
Już jutro o 18:00 zapraszamy do Chorzowa na kryminał "Otto".
*
Otto to intrygujący kryminał, który zabierze Cię 100 lat w przeszłość, aby przeżyć pełną zwrotów akcji historię oprawioną muzyką, śpiewem, tańcem, światłem i efektami praktycznymi.
Sztuka jest całkowicie autorska - poczynając od scenariusza, przez stroje historyczne, a kończąc na muzyce. Jest to dobra okazja do wsparcia lokalnych twórców, szczególnie, że cena jest bardzo promocyjna.
Wielu z nas narzeka na poziom sztuki w naszym kraju. Ja nie mam zamiaru. Dlatego w grupie kilku nerdów stworzyliśmy Teatr Anatomia, który od kilku lat tworzy autorskie scenariusze, z własną oprawą muzyczną, strojami, scenografią i efektami praktycznymi. Do wszystkiego doszliśmy sami, co było nie lada wyzwaniem bez znajomości ( :D), ale też wiele nas nauczyło. Od 2 lat działamy również charytatywnie na rzec osób samotnych, starszych i młodzieży.
17 listopada o 18:00 w Chorzowie ponownie gramy nasz nowy kryminał, na który serdecznie was zapraszam. To dzięki Wam i dla Was istniejemy.
"Otto" to intrygujący kryminał, który zabierze Cię 100 lat w przeszłość, aby przeżyć pełną zwrotów akcji historię oprawioną muzyką, śpiewem, tańcem, światłem i efektami praktycznymi (ocena 5/5 na Biletyna.pl).
Kiedy świat zalewa fala remake'ów i powtarzających się schematów, może warto pozwolić się zatrzymać i wciągnąć w świat zupełnie nowej i oryginalnej historii?
"1913-1935. Wysoko sytuowane małżeństwo prowadzi spokojne życie w bogatej dzielnicy Los Angeles. W tajemnicy, w mroku poddasza, w symbiozie z małżeństwem żyje Otto. Do czasu."
Mamy do rozdania jeszcze 6 biletów na spektakl 17.11 w Chorzowie.
"Otto" to intrygujący kryminał, który zabierze Cię 100 lat w przeszłość, aby przeżyć pełną zwrotów akcji historię oprawioną muzyką, śpiewem, tańcem, światłem i efektami praktycznymi (ocena 5/5 na Biletyna.pl).
Kiedy świat zalewa fala remake'ów i powtarzających się schematów, może warto pozwolić się zatrzymać i wciągnąć w świat zupełnie nowej i oryginalnej historii?
"1913-1935. Wysoko sytuowane małżeństwo prowadzi spokojne życie w bogatej dzielnicy Los Angeles. W tajemnicy, w mroku poddasza, w symbiozie z małżeństwem żyje Otto. Do czasu."
- Jakie to ma znaczenie? Czy lata w więzieniu będą mnożone przez ich liczbę? "
! UWAGA #rozdajo !
Ostatnio zrobiliśmy sobie tutaj darmową reklamę, więc tym razem mamy dla was #rozdajo na nasz drugi występ...
Dla pierwszych pięciu osób, które napiszą komentarz mamy po 2 bilety
17 listopada widzimy się znów na nagrodzonym wieloma pozytywnymi recenzjami kryminale historycznym "Otto" (ocena 5/5 na Biletyna.pl).
"1913-1935. Wysoko sytuowane małżeństwo prowadzi spokojne życie w bogatej dzielnicy Los Angeles. W tajemnicy, w mroku poddasza, w symbiozie z małżeństwem żyje Otto. Do czasu."
Dziękuję, że byliście wczoraj z nami. Wiele miłych osób uraczyło mnie wieloma miłymi słowami osobiście i tutaj na Hejto. Dla nas - tych, którzy tylko starają się wskrzesić polską kulturę, bardzo wiele to znaczy.
Zapraszam na kolejne spektakle, postaram się nie zawieść.
Następny już 17 listopada w Chorzowie.
Linki do poprzednich wpisów:
[Geneza] [Sądny Dzień]
Jeśli jesteś zainteresowany teatrem zapraszam na [naszą stronę] .
W sumie to właśnie wyczekiwałem jakiegoś podsumowania od Ciebie.. You nailed it! Gratulacje. Nie chcę spojlerować innym potencjalnym odbiorcom. Dla wtajemniczonych.. aż podskoczyłem. Nigdy w teatrze nie słyszałem czegoś takiego. Domyślam się że atrapa, ale zrobiło wrażenie.