#sircatchamuzycznie

0
26
lubieplackijohn

@siRcatcha Zaprawdę zacny!

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

siRcatcha muzycznie


Epizod #3 The prodigy


Kto nie zna fajerstartera, czy agaty pojzon?

No dobra, The prodigy, a konkretniej Liam Hewlett zmienili w dużym stopniu moje życie przez całkowity przypadek. Początek lat 90tych to był czas kiedy chłonąłem każdy rodzaj muzyki (heh pamiętacie konkursy w radiu na odgadywanie kawałków w Radio Zet i RMF? - wygrałem kilka razy, jako nieletni musiałem podawać się za ojca by móc odebrać śmieszne nagrody xD) No ale dobra, skąd to Prodigy? Otóż, jak to było na początku lat 90tych, Polacy ruszyli na mityczny Zachód na saksy. Mój staruszek, jeździł handlować głównie do BeNeLuxu (tak tak, czasem mnie zabierał na weekend, to tam poznałem smak dobrego zioła, którego już tam nie ma swoją drogą ) Podczas jednego z wyjazdów przywiózł pierwszy na osiedlu odtwarzacz CD xD Była to mega atrakcja dla kolegów, którzy przychodzili posłuchać boomboxa sony. No odtwarzacz był, ale z dostępnością płyt już nie bardzo. Ale co tam! Za każdym razem prosiłem go, żeby mi przywiózł jakąś płytę. Szkopuł w tym, że jak na polskie zarobki płyty były cholernie drogie i często przywoził "white labele" albo inne piraty, czasem jakieś single w papierowych kopertach. No i jednego pięknego dnia ojciec się machnął i kupił mi białą płytę - The prodigy: Experience. On sobie nie zdawał sprawy co zrobił Płyta została tak skasowana, że byłem szczęśliwy, że przegrałem ją na kasetę typu Metal xD Pierwszy kawałek jaki usłyszałem to był Charly. Tego się nie da zapomnieć. Oto i on poniżej. Rok 1992. Rozumiecie? W tym czasie w PL królowało "Mydełko Fa" i podobne klimaty. Byłem taką awangardą, że lać mnie chcieli zarówno skini jak i punki xD Polecam tę trochę zapomnianą płytę serdecznie - jest to wg. mnie jedna z tych, która spowodowała, że elektronika przebiła się w Europie do szerszego grona odbiorców (a to co zrobili po płycie Music for The jilted Generation to w ogóle). Wrzucę kilka ulubionych staroci prodiża w komentarzach.

https://www.youtube.com/watch?v=cSTBFZ-To2E

Sakta

Ostatnio słuchałem właśnie MFGG i do mnie dotarło, że ta płyta ma już ponad 20 lat, a dopiero co na walkmanie się katowało! Jak ten czas leci...

dziki

@siRcatcha kurczę, słucham prodigy od 20 lat a nawet o tym nie wiedziałem. To jak ze Slipknotem i płytą Mate Feed Kill Repeat, tylko ją znałem prawie od początku znajomości Slipknota. Jak się ta pierwsza płyta Prodigy nazywa?

siRcatcha

@dziki pierwsza oficjalna to experience. Byl jeden mixtape wczesniej zrobiony przez Liama I Maxima. W pl experience bylo wydane po MftJG. Experience mialo pierwsze single w 91, everybody is in the place, drugie miejsce w uk.

Zaloguj się aby komentować

hejto

@siRcatcha dodane !;)

tomek

@siRcatcha Produkcje Moshica mam bezpośrednio od niego nim jest w sklepach także tu jestem nie czasie wciąż niestety nie chce wydać po tylu już latach kawałka którego często używa jako toola w swoich setach. Posiadam jedynie własną wersję na swój użytek pociętą i poklejoną, ale oficjalnie wciąż tego nie ma. Jeśli śledziłeś jego starsze sety to często pojawiał się utwór z vocalem "you soul, my soul" itd..

tomek

@siRcatcha ps. te foto z miniaturki robiliśmy wspólnie w Łódzkiej manufakturze zaraz po jego występie zdjęcia robił znajomy Marcin Syrowiec.

Zaloguj się aby komentować

Wrzuciłem wczoraj wrzutkę i po piorunkach chyba wam się spodobało, czyli lecimy dalej. Tym razem przeskoczymy jakieś 15 lat do przodu, kiedy już miałem jakieś pojęcie o muzyce popularnej


Epizod #2 - Płomień81 - Letniak

https://www.youtube.com/watch?v=EmvHGIXvA1Q

Wybór może was zdziwić. Wczoraj był Mike Oldfield, a dzisiaj P81. Jak już wspominałem chciałbym się z wami podzielić kawałkami, które w jakiś sposób na mnie wpłynęły wiążą się z ciekawostkami.


To był rok 1998, w Polsce hip-hop po dominacji WYP3, Liroya (Kielce), Kalibra (Śląsk) czy Slums Attack (Pyrlandia) konkretnie przebił się do pop-kultury. Polska zcena zaczyna być doceniana na świecie i mieć spory wpływ na rozwój europejskiego hiphopu. Dzieciaki podorastały, na bierzmowanie można było dostać komputer od chrzestnej xD, więc nagle zaczyna obradzać talentami. Piszę to z przekąsem, albowiem w tym samym czasie mamy wysyp fenomenalnych artystów, ale też zaczyna się największa klątwa - "domowi muzycy z PeCetem". Powstaje strasznie dużo szmelcu, ale jak ma być skoro nawet w TVP są programy gdzie dyskusje prowadzi Peja z TeDe xD Każdy gówniarz pod blokiem, który nie śmiga z trawą czy władkiem, marzy by zostać hiphopowcem. Hiphop w Europie zaczyna tworzyć swój własny styl, odmienny od amerykańskiego typu getto (oczywiście w PL też jest ten "styl" ale jest mega komiczny, gdzie co drugi wykonawca plecie farmazony o życiu w szarym bloku i spędzaniu czasu na ławce pod nim, a tak naprawdę to ma hajs od starych na płyty i sprzęt - pozdrawiam was chłopaki z Zarys Zdarzeń cieplutko xD) W tym czasie na warszawskim Ursynowie rodzi się ekipa Płomień81. Znana wielu (teraz), wtedy część tzw. warszawskiej sceny, tylko niektórzy wiedzieli kto to Pezet i Onar - założyciele ekipy z murka pod szkołą nr 81 (stąd nazwa) - kurde kiedyś te murki za krzakami to było centrum życia społecznego na osiedlach xD Cały klimat tych czasów i tzw. Zjednoczonej Sceny, Gibgibbon squadu czy Obrońców tytułów to jest temat na oddzielny wpis. No OK, ale odchodzę od wątku Płomień zapłonął pierwszą płytą, która stała się momentalnie kultowa w WWA. Nagrana na kiepskim sprzęcie (mimo, że Asphalt Rec), ze słabym podkładem, źle ustawionymi mikrofonami była "swojska". Teksty lirycznie były inne od pierdololo Peji czy innych "prawilniaków-kryminalistów" - po pierwsze i najważniejsze były inteligentne! To wtedy przypada złoty okres polskiego HH. Później było coraz więcej (hajsu) i coraz gorzej niestety (muzycznie). Siłą PL HH było to, że był autentyczny (wtedy), weszły korpo i się zaczęło strzyżenie baranów, a że grupa docelowa nie należy do najwybitniejszych....

No dobra, to jest ten P81, wydają płytę w sierpniu 99 i boom - masakra. Z miejsca sława, dziwki hajs i koks - 600V zaprasza do płyty, odpalają własne ciuchy i takie tam. Najlepsze w tym kawałku "Letniak" jest to dlaczego mimo beznadziejnego setupu tak to za⁎⁎⁎⁎ście wyszło. 1. Świetne teksty 2. Dobra dykcja 3. Ukradzione bity xD No tak. Kawałek Letniak to oficjalnie zsamplowany "John Holt" - a tak serio (posłuchajcie sami poniżej) to beszczelna zżynka No cush tak to wtedy wyglądało, jak się podrapało winyl na vestaxie (nie T MK2, posłuchajcie typowego "poślizgu" przy zejściu ze skretcha, kiedy silnik dobija do prędkości) to wszystko było WoW. No ale, zapraszam do posłuchania. Zwróćcie uwagę na smaczki w tym tracku. No i może jeszcze tego loda xD Utwór jest świetny (mimo brzmienia jak z kasety kupionej na targu) przez teksty Onara i Pezeta, a wykorzystany podkład sprawił, że chwyciło (złota zasada, ludzie lubią słuchać to co już znają).


A no i jak ktoś z ekipy ursynowskiej to czyta, to pozdro 303 yO - szkoda, że nie ma już imprez w Punkcie czy Harendzie

siRcatcha

dajcie na 1.25 w yt

https://www.youtube.com/watch?v=E570tl9Y4x4


I coś napiszcie, bo nie wiem czy te piorunki to z litości tylko

oznaczam @CzechGangbang zeby zmazać plamę z honoru


EDiT: w ogóle to Letniak to chyba pierwszy polski kawałek HH, gdzie damski refren nie spierdolił po całości kawałka xD do tego jeszcze cały zamysł wpisuje się w główne założenia: 3x (bboy, writer, mc)

Zaloguj się aby komentować

Okazjonalny muzyczny spam od siRcatcha.

Cześć, @ChechGangbang zapodał ciekawy pomysł, by podać piosenkę, która wam się nie nudzi. No kurcze tylko ja mam takich "piosenek" całe gigantyczne stado. Każda z nich jak ją usłyszę to mi towarzyszy do końca dnia. No dobra to może do konkretów. Przez ponad 20 lat zajmowałem się muzyką, głównie jako producent, manager, radiowiec, dj, no zajmowałem się tym troszkę. Organizowałem imprezy w praktycznie całej Europie, do tego rozkręcałem festiwale alternatywne. Do mojego osobistego sukcesu zaliczam trzydniowy festiwal, którym w poddziemiach bawiło się non stop prawie 10,000 ludzi, na 5 salach przy muzyce od ponad 70 dj i artystów. Dobra to tyle wstępu.

Chciałem się podzielić z wami (okazjonalnie) muzyką, która w jakiś sposób (raczej mocny) wpłynęła na moje życie. To właśnie te kawałki, które słyszę w głowie cały czas. Trochę też czuję się źle, bo kilka dni temu zjechałem gust muzyczny @Havelock_Vetinari (a przecież o gustach się nie dyskutuje). Dajcie znać czy bylibyście zainteresowani takim okazjonalnym spamem Lubię wg. mnie dobrą muzykę, tą wyższych i niższych lotów, ale mającą to "coś".


Epizod #1 Mike Oldfield - Tubular Bells

https://www.youtube.com/watch?v=_86Gm9iclAg

Gdzieś w czasach polskiego rozkwitu lat 80tych, podsłuchałem na szpuli ojca nagranie z radia luksemburg. Jako straszny gnojek, nie byłem za bardzo w stanie ogarnąć co ja właśnie usłyszałem. Jednak jakiś czas później u wujka na dobrej wieży z unitry z kolumnami tonsila jak to brzmiało! Od tamtej pory zafascynowały mnie "nowe" (w Polsce) trendy muzyki elektronicznej i multiinstrumentalnej. Proste frazy i sekwencje zapętlone tworząc niesamowite kompozycje, które przy zamknięciu oczu opowiadały fantastyczne historie pozwalające wyrwać się z szaroburego gówna zwanego PRLem (jeszcze wtedy nie znałem szaroburego gówna postsolidaruchów lat 90tych )


Dajcie znać czy moje wypociny się do czego nadają i zapraszam do komentowania

CzechGangbang

@siRcatcha popraw jeszcze mój nick, a Twój post będzie bezbłędny tak samo jak nagranie, które wrzuciłeś

siRcatcha

@CzechGangbang ale wtopa xD nie moge edytować już! Dam ci piorunka i zabiorę, żeby dać jeszcze raz

siRcatcha

halo @hejto proszę zmieńcie na CzechGangbang we wpisie, bo spać nie mogę

Zaloguj się aby komentować

Poprzednia