I znowu Niemiec. A Strangely Isolated Place to album dość ciepły i przyjemny. Może z odrobiną melancholii. Album idealny aby sobie pochillować wieczorem oglądając zachód słońca. A Letter From Home będzie chyba tego idealnym przykładem. Hipnotyzujący wokal, narzucająca rytm perkusja i bardzo czarujące pady. Bardzo melodyjne Blumenthal z ciepłym basem. Tytułowe dość ambientowe A Strangely Isolated Place . Druga część tego utworu to dość ciekawa wariacja głównego motywu z przyjemnym, delikatnym basem. Cały album to dla mnie takie 4,5/5
@zachlapany_szczypior @tomwolf Podejrzewam, że i tak macie w swojej kategorii mniejszą konkurencje, niż ja do moich ulubionych aktorek/piosenkarek czy gwiazdek filmów dla dorosłych xD
Przyznaję, chwilę musiałem scrollować, żeby dokopać się do swojego ostatniego występu na tagu. I teraz okazuje się, że tostuję dokładnie tę samą ekipę. Wtedy głowę wrył mi się pierwszy singiel z ich ostatniej płyty (Romance), który jednocześnie był moim pierwszym kontaktem z ich twórczością. Ale do czasu premiery całego krążka zdążył się trochę przesłuchać. Wiadomo, zaletą utworów, które mają 3 minuty jest to, że jak je odtworzysz 10 razy pod rząd, trwają 30 minut. No a potem zaczynasz słuchać czegoś innego.
Premierę oczywiście przespałem. A parę tygodni temu, gdy skończyło mi się jeżdżenie na szosie do pracy, a zaczął pojawiać czas na słuchanie muzyki w autobusie, wróciłem. I katowałem tę płytę strasznie. A potem zacząłem katować wszystkie inne. I od tamtego czasu praktycznie nie słucham nikogo innego. Kolejna pozycja do prywatnej galerii sław, które pewnie nigdy mi nie się nie przejedzą.
Dziś zakończenie przedostatniej płyty, utwór Nabokov z sesji u KEXP. Ostatnio najczęściej do niego wracam.
@HerrJacuch normalne xD co można robić w środku nocy
to jak już widzisz tą listę, to który z tych zespołów ma nienachalny wokal? z shoegazowymi kapelami mam taki sam problem jak ze stone rockiem. zajebiście mi się podoba dopóki nie zaczną śpiewać najlepiej wogóle bez wokalisty zespół jakiś mi poleć