Zainspirowany komentarzem @myoniwy postanowiłem zrobić ten wpis, bo widzę potencjał na wiele ciekawych historii.
Opiszcie proszę sytuacje, w których #omalywlos udało Wam się uniknąć śmierci.
#smierc #mementomori

Zainspirowany komentarzem @myoniwy postanowiłem zrobić ten wpis, bo widzę potencjał na wiele ciekawych historii.
Opiszcie proszę sytuacje, w których #omalywlos udało Wam się uniknąć śmierci.
#smierc #mementomori

Jako czterolatek bawiłem się na podwórku. Mieliśmy tam studzienkę, która nie miała pokrywy, tylko nalozoną jakąś blachę i na to kamień żeby jej nie zwiało. Postanowiłem się od tego kamienia wybić żeby zrobić ultra długi skok, no i wpadłem do środka. Nie wiem jak, ale udało mi się chwycić brzegu studzienki i tak trzymając drżeć o pomoc.
Następnego dnia studzienka już była profesjonalnie zabezpieczona
@splash545 W piątej klasie podstawówki założyłem się z kolegami, że położę się na torach jak będzie jechać pociąg i przejedzie nade mną. Gdyby coś tam od spodu bardziej wystawało to by było po mnie, zakład wygrałem ale była taka inba że ja pi⁎⁎⁎⁎lę. Pociąg zatrzymał się w końcu, wezwali policję, jakiś jełop z bloku obok który wszystko widział gonił nas a ja w swoim geniuszu uciekłem prosto do siebie na chatę i udawałem że nikogo nie ma xD Rodziców nie było jeszcze więc nie otwierałem, ale kutasiarze nie dali za wygraną i po prostu czekali pod drzwiami. Jak rodzice wrócili, to ojca policjanci musieli uspokajać bo chciał mnie zamordować, krzyczał że jak tak bardzo chcę to może mnie przez okno wyrzucić, nie muszę się kłaść na torach. Długo wesoło było, nie powiem. MIałem szlaban na wszystko, nie mogłem nawet tv oglądać, wszystkie moje oszczędności zostały zarekwirowane, na wakacje mnie nie zabrali i wzięli tylko siostrę a ja musiałem z babcią siedzieć całe dwa tygodnie.
@moderacja_sie_nie_myje3 O podobnej zabawie mówił mi mój kilka lat starszy kolega. To był koleś który w latach 90. z Niemiec przyjeżdżał co roku do Polski na wakacje. Opowiadał, że u nich na osiedlu jest ulica którą jeżdżą ciężarówki. Mają wysoko podwozie, więc "odważny" ochotnik kładzie się na ulicy i czeka aż przejedzie nad nim ciężarówka. Kierowca zwykle zauważa, więc hamuje i wtedy trzeba uciekać. Myślałem, że to jakieś jego sensacyjne historyjki.
@splash545 Taka refleksja mnie naszła. Cud, że te dzieciaki z lat 80. i 90. przetrwały. Pamiętam, jak mając siedem lat biegałem sam z kolegami po osiedlu, gdzie połowa bloków była jeszcze w budowie. Wchodziliśmy do wykopów, biegaliśmy po jakichś górach śmieci wywalanych z budowy. Budowaliśmy "domki" z krawężników (raz taki domek się zawalił i połamał nogę jakiemuś chłopakowi). Łaziliśmy sami, bez jakiegokolwiek nadzoru niemal po całym mieście. Trzeba było sobie dawać radę z bandami chłopaków z innych osiedli, którzy chcieli nam nakopać. Pamiętam, jak mnie chcieli skroić z kasy ale szczęśliwie ktoś z bandy tych chuliganów powiedział, że mnie zna z widzenia i żeby mnie zostawili.
Kilka razy uciekałem przed owczarkiem niemieckim sąsiada. Raz mnie złapał i zaczął szarpać i... dusić jakiś koleś, który twierdził, że teren na który weszliśmy z kolegą jest jego i nie mamy prawa tam być. Ucieczki przed cygańskimi dziećmi, które mieszkały niedaleko i rzucały w nas zawsze kamieniami, to była niemal codzienność.
@WatluszPierwszy 80/90 to jeszcze luz, jak słucham opowiadać dziadków roczniki 40/50, jak bawili się znalezioymi w ruinach karabinami, szukali niewybuchów, łazili po zawalonych gmachach i znajdowali granaty to tam się łapię za głowę. Dzieciństwo na poniemieckich ziemiach w czasach pionierskich to był ciągły urbex
Zaloguj się aby komentować