@Al-3_x optymistyczny nihilizm to zdecydowanie lepsza opcja. Skoro nic nie ma sensu, to lepiej przynajmniej się tym nie męczyć!
A poważnie, to coś co łączy (albo miesza) myślenie o życiu z doświadczaniem życia, obraz (jako rekonstrukcję rzeczywistości) z jej zabarwieniem emocjonalnym, głęboką postawą. W pewnych sytuacjach odmówienie życiu sensu - lub podważenie wagi- umożliwia doświadczenie życia, usuwa ciężar decyzji, oczekiwań itd.
Jest w tym coś interesującego, bo bez pewnego dystansu wobec siebie, uznania własnej małości i małości osobistych spraw trudno o doświadczenia życia, lekkość, uznanie deficytów siebie i rzeczywiście, a nawet o samo spojrzenie z boku.
Z innej perspektywy, jeśli życie potrzebuje uzasadnienia, argumentacji "za", to może to być kwestią osobistego doświadczenia i myślenia, a może stanu znieksztalcajacego myślenie.