#muzycznanierecenzja

6
55

Wykonawca: Global Communication

Tytuł: 76:14

Rok Wydania: 06.1994

Gatunek: #ambient #downtempo


Odsłuch


Global Communication to duo w którego skład wchodzi Tom Middleton i Mark Pritchard. W tym wpisie chcę choć odrobinę napisać coś o ich ambientowo-downtempowym albumie a mianowicie 76:14.


Dlaczego zasadniczo ten krążek jak i utwory na nim zawarte nie mają tytułu i są zastąpione ich czasem trwania? Panowie z Global Communication chcieli aby każdy słuchacz zinterprentował ich muzykę według własnego uznania nie nasuwając żadnych emocji i skojarzeń za pomocą tytułu.


Sam album to głównie ambient z lekką domieszką downtempo. Nie znajdziemy tutaj zbyt wielu bitów. Ciężko w przypadku tego krążka opowiadać o poszczególnych utworach. Jest genialny jako całość. Zatapiamy się tutaj w syntezatorowych przestrzeniach. Każdy utwór raczy nas jakimiś ciekawymi melodyjnymi motywami. Te dłuższe w wiekoszości mają progresywny charakter. Muzyka zawarta na tym krążku delikatnie otula, odpręża a mimo wszystko przenosi nas w różne miejsca. Centrum miasta, przestrzeń kosmiczna, wieczorny zachód słońca nad wodą, rześki majowy poranek. Na mojej drodze ambientowej ten album jest ważny na równi z Ambient Works od Aphex Twina czy pierwszymi albumami od Biosphere.


Oceniam 5/5  


#muzyka #muzykaelektroniczna

#muzycznanierecenzja (pandzie spojrzenie na muzykę wszelaką) tag do obserwowania/blokowania

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Riverside

Tytuł: Second Life Syndrome

Rok Wydania: 10.2005

Gatunek: #progressiverock #progressivemetal


Odsłuch


Ja za mocno w takich klimatach nie siedzę ale zaproponuję:

Riverside. Polski zespół muzyczny grający muzykę progresiw rock/metal. Album Second Life Syndrome jest ich drugim krążkiem. Natknąłem się na ich muzykę dawno temu mając fazę na muzykę progresywną. Dotyczyła ona bardziej muzyki elektronicznej ale tak i rock/metal w wykonaniu paru albumów od tej grupy też się załapał. Sam album Second Life Syndrome jest bardziej wokalny (pozwole sobie nazwanie go balladowym).


After jest dobrym intrem. Spokojne, melancholijne i ta perkusja. Energiczne Volte-face uspokajone podczas części wokalnej, z mocną perkusyjną końcówką.Później mamy pianinowe, delikatne Conceiving You. Jeśli chodzi o tytulowe Second Life Syndrome lubię ten senny początek. Całość jest bardzo przyjemna i ma instrumentalne podniosłe zakończenie.

Artificial Smile to jest jeden z moich ulubionych kawałków na tym albumie. Żywy, z pierdolnięciem. Perkusyjnie jestem tu na tak. 

I Turned You Down przykuwa moją uwagę klawiszami oraz gitarą we wstępie. Instrumentalne Reality Dream III kusi od początku swoim motywem. Mocny gitarowy riff który będzie się przewijał juz do końca. I to wejście pianina w dość chromatycznym stylu. Przez chwilę mam wrażenie jakby zmieniał się też rytm. Kolejny mocny utwór to Dance With The Shadow. Takki lekko chaotyczny jeśli chodzi o tą moc. Zakańcza ten album delikatne, smutne Before' perkusja na początku bardziej nastawiona na bębny jak w intrze. Zakończone z lekkim pierdolnięciem. 


#muzyka #rock #metal #kacikmelomana

#muzycznanierecenzja (pandzie spojrzenie na muzykę wszelaką) tag do blokowania/obserwowania

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Aphex Twin

Tytuł: Selected Ambient Works 85-92

Rok wydania: 09.11.1992

Gatunek: #AmbientTechno #idm


Odsłuch


'Selected Ambient Works 85-92' to klasyk. Album który każdy słuchacz ambientu i wszelkiej maści chilloutowych brzmień powinien przesłuchać przynajmniej raz i wyrobić sobie opinie. W moim wypadku daję najwyższą ocenę i po dziś dzień wracam przynajmniej do niektórych utworów z tej płyty.


Otwierające album Xtal jest utworem przy którym można zamknąć oczy i się rozmarzyć. Głęboki bit, ambientowe tło i syczący syntezatorowy hi-hat. Tha jest ciekawym utworem. Lepiej się wsłuchując usłyszymy drugą melodię? motyw? będący w kontrapunkcie do głównego tematu utworu. 'Pulsewidth sprzedaje w całości ta basowa melodia. W Ageispolis mamy rozlewające się po całym utworze ambientowe pady. Dość techniczne wręcz industrialowe brzmienie usłyczymy na Green Calx. Heliosphan to energiczny chillout. Szybki beat, przestrzenne pady i energiczny cyfrowy hi-hat.W basie We Are the Music Makers można się spokojnie zanurzyć. Do tego momentami połamany bit i melodia która zostaje w głowie na długo. Tajemniczy i niepokojący Schottkey 7th Path brzmi jak z jakiegoś futurystycznego horroru. Ptolemy czyli cyfrowe psy szczekają a ambientowa karawana jedzie dalej. I dowozi nas prosto na rave party. Hedphelym wwierca się w mózg a ciężki, rytmiczny bit wprowadza nas w trans. Bolesna syntezatorowa psychodela. Na szczęście później jest lżejsze Delphium. Żegna nas Actium. Utwór z pogranicza jawy i snu za sprawą główniej melodi i tego pseudo gitarowego basu.


#muzyka #muzykaelektroniczna #techno #aphextwin #RichardDJames

#muzycznanierecenzja (pandzie spojrzenie na muzykę wszelaką) tag do obserwowania/blokowania

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Hidden Orchestra 

Tytuł: Flight EP

Rok wydania: 07.11.2011

Gatunek: #downtempo #nujazz


Hidden Orchestra to projekt multiinstrumentalisty Joe Achesona. W swojej muzyce łaczy muzykę elektroniczną z motywami jazzowymi (w starszych albumach które znam). Tytułowe Flight jest utworem który znajdziemy rok później także na albumie Archipelago. Pan Joe od początku narzuca podniosły za razem bardzo ciepły nastrój. Główny motyw ewoluuje z biegiem utworu także instrumentalnie. Budowane napięcie co jakiś czas znajduje ujście przekierowując naszą uwagę w trochę inną stronę. Prowokując do wsłuchania się w każdy szczegół tego utworu.


Następnie czekają nas trzy remixy do utworów z poprzedniego albumu Night Walks. Dust w remiksie Floexa jest dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem. Oryginał budzi lekki niepokój a tutaj dostajemy przyjemny chilloutowy kawałek ze zręcznie pociętymi i dobranymi samplami z pierwowzoru. W Footsteps (Lost Twin Remix) przechodzimy już całkowicie w muzykę elektroniczną. Bit jest tu lekko dubowy. W przypadku The Windfall (Maddslinky Remix) mam wrażenie, że tu już ocieramy się o Dub Techno. Ciekawy utwór. Za sprawą jazzowych nawiązań do oryginału spotykają się tu dwa światy.


Odsłuch


#muzyka #muzykaelektroniczna

#muzycznanierecenzja (pandzie spojrzenie na muzykę wszelaką) tag do obserwowania/blokowania

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Masayoshi Takanaka

Tytuł: The Rainbow Goblins

Rok wydania: 10.03.1981

Gatunek: #fusion #psychedelicrock


Niedziela wieczór i humor jest git bo o to przed wami 'tęczowe gobliny'. Album zainspirowany (chyba) książką dla dzieci o tym samym tytule. Mamy tutaj nawet wstawki z tej książki. Pana Masayoshi Takanake i ten krążek polecił mi algorytm yt. Pierwsza myśl 'fajna okładka, rzucę uchem'. Od pierwszego utworu mnie wciągneło. Przesiedziałem większość albumu z bananem na ustach. Całość jest taka, przyjemnie lekko psychodeliczna, trochę funky. Poprostu jakby Takanaka opowiadał nam bajkę, docierając do naszego wewnętrznego dziecka. Polecam.


Odsłuch


#muzyka

#muzycznanierecenzja (tutaj wrzucam swoje pierdololo na temat muzyki wszelakiej) <= tag do obserwowanie/blokowania

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Rafael Anton Irisarri 

Tytuł: Reverie

Rok wydania: 20.04.2010

Gatunek: #ambient


Skoro na wspominki mnie wzięło to przypomniałem sobie ten oto album (a może raczej EP). Reverie, ambient połączony z minimalizmem muzyki klasycznej. To był dość popularny motyw w tym czasie. Wrzucanie dźwięków pianina, smyczków czy innych instrumentów kojarzących się z muzyką klasyczną do wszelkiej maści ambientów.


Reverie to kawał melancholijnego i smutnego ambientu. Lit a Dawn jest piękne. Podniosłe pady coraz to bardziej atakujące uszy i akompaniujące im organiczne dźwięki pianina. Od czasu do czasu zasamplowany w pogłosie dźwięk kontrabasu (?). Embraced ma lekko orientalny charakter. Zapętlony motyw z każdym następnym podejściem atakuję nasze uszy coraz większą dynamiką oraz delayem. No i Für Alina. Główne danie tego albumu. Jest to aranżacja/wariacja utworu estońskiego kompozytora Arvo Pärta. Tą minimalistyczną melodię Rafael zatapia w ambientowej teksturze, ozdabia delikatnym szumem i dźwiękowym brudem. To jest ta emocja którą znam ale nie umiem nazwać.


#muzyka #muzykaelektroniczna #RafaelAntonIrisarri 

#muzycznanierecenzja (tutaj wrzucam swoje pierdololo na temat muzyki wszelakiej) <= tag do obserwowanie/blokowania

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Subheim

Tytuł: No Land Called Home

Rok wydania: 09.11.2010

Gatunek: #ambient #downtempo


No Land Called Home jest albumem z którym utożsamiam się emocjonalnie. Nie mam swojego miejsca na tym świecie i nigdzie nie czuje się jak bym był w domu.

Smutek i niepewność to główne motywy tego krążka. Smyczki, tego będzie tutaj dużo. Już otwierające album Dusk płacze skrzypcami i wiolonczelą. Kolejnym elementem którego tu nie zabraknie to wszelkiego rodzaju bębny. Polecam chociażby December. Wokal Pani Kati czy to śpiew jak w When Time Relieves czy zawodzenie jak w Conspiracies dekoruje całą instrumentalną warstwę utworów. Subheim jako Grek z pochodzenia sięga także po orientalne motywy które usłyszymy w np. Dunes. Nie zabraknie też dźwieków sytezatora. Motyw z The Cold Hearted Sea który gdzieś tam w tle echocze próbując się przebić na pierwszy plan. Kończące At The Edge of the World, gitarowe trochę chotyczne zostawia po odsłuchu całości z taką dziwną pustką.


Odsłuch


#muzyka #muzykaelektroniczna #muzycznanierecenzja #subheim

@LeniwaPanda wylewny wpis. W sensie pozytywnym. Odpaliłem pierwszy utwór, ale już widzę, że to album do posłuchania w całości i w skupieniu. Jutro sobie przesłucham. Dzięki (° ͜ʖ °)

@LeniwaPanda przesłuchałem trzy pierwsze przy okazji działań w kuchni, bardzo ambitny album. Na pewno wieczorem, na pewno przy zgaszonym świetle i nie na słuchawkach. Chociaż mnie osobiście wokal na początku lekko irytował

@Yes_Man Ja jestem przyzwyczajony do takiego orientalnego zawodzenia i pasuje mi tu świetnie ten tembr głosu. (wzmocniony jakimś reverbem pewnie)

@LeniwaPanda przyznam, że trochę mnie to zaskoczyło, nie spodziewałem się takiej emocjonalnej pozycji w tej, jak się okazuje wyjątkowo szerokiej kategorii

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Humate

Tytuł: Love Stimulation (Oliver Lieb's Softmix)

Rok wydania: 1998

Gatunek: #trance


Jest rok 1998. Do Love Stimulation wychodzi paczka remiksów. Swoje wersje prezentują Paul van Dyk, Blank & Jones i Olivier Lieb. I to właśnie softmix jest tym czego szukałem w muzyce #trance . Hipnotyzuje, nie zamula (no dobra w miksach z lekko podkręconym BPM ) a mimo to jest delikatny. Nie razi analogowość tamtych lat .Analogowe brzminie nie jest wadą ale trzeba przyznać, że niektóre utwory #muzykaelektroniczna z tego okresu mocno się zestarzały. W przypadku remiksu od Oliviera mam wrażenie (może mylne bo od dawna nie siedzę zbyt mocno w muzyce elektronicznej "klubowej") ,że dało by się go wpleść do bardziej wspłóczesnego miksu bez wielkich zgrzytów.


Odsłuch


Jeśli ktoś lubi transiwa od Oliviera to tutaj znajduje się prawie dwu godzinny set od niego. Na trackliście głównie jego utwory lub remiksy. Zagrał go na jakimś festiwalu koło 2010 roku jeśli się nie mylę.


#lsg #OliverLieb #muzycznanierecenzja

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: John Creamer & Stephane K Featuring Oliver Twisted

Tytuł: I Love You

Rok wydania: 2001

Gatunek: #progressivehouse #tribalhouse #breakbeat


Dawno temu jak miałem ciągoty do bycia 'edgy' siedziałem trochę w progresywnych housach. Im bardziej mroczne tym lepiej. I tak o to poznałem to popaprane cudo. Oryginał jest hipnotyzującym (za sprawą basu) pełnym energii (a to za sprawą tribalowego motywu) parkietowym bangerem. No i ten szeptany wokal. Wwierca się w głowę. Remiks od Hybrid zmienia nam całkiem gatunek. Przechodzimy w brekbeat czy tam nawet w breaki. Po prostu dla mnie ta wersja jest ok.


#muzykaelektroniczna #muzycznanierecenzja


(Original Mix)

(Hybrid's Claustrophobic Remix)

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Alaska & Seba

Tytuł: Perpetual / Back From Eternity

Data wydania: 14.08.2006

Gatunek: Atmospheric D'n'B


Na fali drum and bassu i ja coś wrzucę tak poza konkursem. Większość muzyki elktronicznej kojarzę z namiętnego słuchnia wszelkiego rodzaju setów jak byłem młodszy. Liquid i Atmospheric, tą część drum and bassowego tortu miałem okazję spróbować. I ten utwór a mam na myśli Back From Eternity zapadł mi mocno w pamięci. Mamy tu delikatne wręcz ambientowe tło z którego wyłania nam się głeboki bass. I te imityjące chór syntezatorowe pady. Miód na moje uszy. Co do drugiego utwory na tym singlu. Perpetual jest poprostu kawałkiem dobrego DnB ale nie wuwołuje we mnie efektu 'wow' jak jego towarzysz na tym krążku.


Odsłuch


#muzyka #muzykaelektroniczna #drumandbass #dnb #atmosphericdnb #muzycznanierecenzja

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Rival Consoles

Tytuł: The Decadent EP

Gatunek: IDM

Data wydania: 29.10.2007


Z IDM (jak ja nie lubię nazwy tego gatunku) jest ten problem, że ludzie (w większości) wszędzie doszukują się Aphex Twina. Pod aliasem Rival Consoles ukrywa się jednak ktoś inny niż Richard D. James a mianowicie Ryan Lee West. W The Decadent EP oprócz połamanych bitów, wszelkiej zabawy z rytmem jak i tempem perkusji dostajemy kinowy klimat. Cała Epka mogła by posłużyć jako ścieżka dźwiekowa do jakiegoś dystopijnego fimu sci-fi. A to dzięki wykorzystaniu instrumentów kojarzonych bardziej z muzyką klasyczną. Głownie smyczki (czasami zapętlone) jednak w Vari usłyszymy organy a bonusowy utwór z wersji cyfrowej Sunday jest prawie całkowicie grany na pianinie. Trzeba zaznaczyć też, że The Decadent EP jest dość wyważonym (melodyjnym) kawałkiem IDM bez jakichś hardcorowych odlotów.


Odsłuch


#muzyka #muzykaelektroniczna #idm #RivalConsoles #muzycznanierecenzja

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Carbon Based Lifeforms

Tytuł: World Of Sleepers

Gatunek: Psybient/Downtempo

Rok Wydania: 02.12.2006


Prawie 20 lat a jakby to było wczoraj. World of Sleepers to moim zdaniem najlepsze co to szwedzkie duo nam stworzyło. Godzina i dwadzieścia minut (no prawie) zabierającego w trans albumu a to po części za sprawą Rolanda TB-303. Całość trzyma wysoki poziom i jest jednorodna ale nie monotonna. Jeśli jednak miałbym wybrać najlepszy utwór z tego krążka to będzie to tytułowe World of Sleepers. To jest poziom 'uniesienia' jak przy słuchaniu Briana Eno - An Ending (Ascent).


Odsłuch


#muzyka #muzykaelektroniczna #psybient #downtempo #carbonbasedlifeforms #muzycznanierecenzja

Oj tak , CBL to sztos. Byłem na ich koncercie w Krakowie, też wspaniały. A publika to w większości dorośli ludzie ubrani zwyczajnie.

@LeniwaPanda pamiętam jak spotykałem się daaaaawno temu z jedną laską i do snu puściłem sobie carbonów a to do mnie: a co to za muzyka z robocopa? xd

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Telefon Tel Aviv

Tytuł: Map Of What Is Effortless

Gatunek: IDM/Downtempo

Rok Wydania: 27.01.2004


Dawno temu bedąc pod wpływem ambientowej strony Aphex Twina szukałem czegoś podobnego. I tak natknąłem się na Telefon Tel Aviv. Map Of What Is Effortless oceniam trochę wyżej niż ich premierowy album. Jestem zazwyczaj sceptycznie nastawiony do typowo wokalowych albumów w muzyce elektronicznej bo wiąże się to dość czesto ze spadkiem jakości samej muzyki (to moje prywatne doświadczenie). Jednak nie tym razem. Zatopienie wokalu w tych połamanych bitach, szmerach i innego rodzaju zabrudzeniach dźwiekowych było strzałem w dziesiątke. Dodajmy to tego ambientowe pady oraz współpracę z sekcją smyczków i można się zanurzyć w tej muzyce (tytułowe Map of What Is Effortless). W wercji cyfrowej dostępne są dwa bonusowe utwory ambientowe Jouzu Desu Ne i katowane przeze mnie Sound In A Dark Room (jeśli muzyka może być seksowna to to jest przykład takiego utworu).


Odsłuch


#muzyka #muzykaelektroniczna #idm #downtempo #muzycznanierecenzja

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Alfa Mist

Tytuł: Antiphon

Gatunek: Jazz/Fusion/Hip-Hop

Rok Wydania: 03.03.2017


Nakarmiłem algorytm yt jazzem i dostałem w polecanych ten album. Trochę z serii zaciekawiła mnie okładka. Pan Alfa Mist jest brytyjskim twórcą muzyki czerpiący w swoich produkcjach z jazzu i hip-hopu.

W przypadku Antiphon dostajemy relaksujący krążek łączący jazz, hip-hop i fusion. Za element odprężający odpowiadają szczególnie klawisze czy to w wersji elektronicznej, czy klasycznej oraz delikatna perkusja. Pozostałe instrumenty (saksofon, trąbka, bas, smyczki, gitara i wokale) pojawiające się częściej lub rzadziej ozdabiają cały ten album dodając mu bajecznego kolorytu. 50 minut Antiphon mija niezauważalnie.


Odsłuch


#muzyka #jazz #fusion #hiphop #muzycznanierecenzja

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Ryo Fukui 

Tytuł: My Favorite Tune

Gatunek: Jazz

Wydawnictwo: Sapporo Jazz Create

Rok Wydania: 05.08.1994


Ryo Fukui i jego ulubione melodie. Jest to solowy album od pana Ryo i była to moja pierwsza styczność z muzyką od tego Japończyka. Może nie jest to najlepsza pozycja od tego pana. O tej już pisałem w innym wpisie . Jednak to moja miłość do dźwięków pianina zwyciężyła, dlatego umiesczam go jako propozycję w #kacikmelomana .

Swój solowy album Ryo rozpoczyna bardzo chwytliwym Voyage. Następne melancholijne Scenery to solowa interpretacja jego własnego utworu z płyty o tym zamym tytule. Mellow Dream uwielbiany przeze mnie czy to w solowej formie prezentowanej na tym albumie czy grany przez trio pana Ryo.

Następne Nobody Knows The Trouble I've Seen czyli piosenka afro-amerykańskich niewolnków. Od tej pory przekraczamy Ocean Spokojny i trafiamy do Ameyki. Nobody's, My Conception, After Hours. Przebija się nam tutaj bardziej blusowa strona pana Japończyka. Grając After Hours chyba świetnie się bawił.

Wszystko kończy Nord. To już jest utwór napisany przez Ryo. To taki orzeźwiający północny wiatr który uświadamia nam, że zbliżamy się do końca tego pięknego albumu.


Odsłuch


#jazz #muzyka #muzycznanierecenzja

Zaloguj się aby komentować