Z ostatniego tygodnia. Dzisiaj szybki wypad z kolegą po pracy zakończony awaria o utratą śrubek trzymających tylne koło ... to już drugi raz... chyba pora na nowy rower. Z dobrych rzeczy przyszła kurtka zimowa od my frienda w mega promocyjnej cenie. O złych nie będę pisać...
@Trypsyna
Gdynia to Kaszuby, Kartuzy to stolica Kaszub, a trzecia pozycja na zrzucie - wykasowana. Taki żart, że wstydziłaś się jeździć po Kartuzach czy tam Wejcherowie i dlatego usunęłaś
Pokręciliśmy się z @scorp po mieście, pojechaliśmy wbić trochę #wandrer po Redłowie.
Nie obyło się bez przygód na start. Pierwszym punktem trasy miała być stacja benzynowa i kompresor gdyż czułam że opony są bardziej miękkie. Podjeżdżamy, podłączamy kompresor a tu cyk - on nie działa, całe powietrze przy okazji uleciało z opony. Wtedy się odwróciliśmy i zobaczyliśmy, że stacja jest prawdopodobnie w likwidacji bo wszystko inne było obwiązane taśmami xD stacja 2 - shell oddalony 500m dalej, ok prowadzimy rowerki. Jest kompresor, podłączamy a tu nic się nie dzieje. Wciskamy, kręcimy cokolwiek ale nie chce załapać momentu aby wpuścić powietrze. Testujemy na tylnej oponie - weszło bez problemu, dopompowana elegancko. Ok, no to dawaj na bp które jest 300m dalej. Sytuacja się powtarza.
Mówię już zrezygnowana, dobra @scorp , wracajmy do domku trudno. Poszukamy w domu pompki i pokombinujemy innego dnia. On twardo, że się nie podda.
No i użyłam broni ostatecznej. Wyjęłam telefon i opowiedziałam Chatu GPT o sytuacji oraz zapytałam, co możemy zrobić. No i wtedy się dowiedzieliśmy, że jeśli nie ma powietrza w oponie, to kompresor nie zadziała xD Cofnęliśmy się ok 1 km do „stacji naprawczej” dla rowerów przy głównej ulicy. Dopompowaliśmy trochę oponę, ponownie wracamy na stację. Kompresor pięknie napompował oponę. Sukces dzisiejszego dnia, codziennie uczymy się czegoś nowego ;)
A przemarzłam przy okazji, na następny raz cieplej się zdecydowanie ubiorę.
@winiucho ale trzeba pamiętać by było naładowane (tak @onpanopticon to ja napisałem). Zarówno w szosie, jak i crossie mam zamontowane pompki tuż obok koszyka na bidon. Trzeba tylko kupić taką ze specjalnym uchwytem, jak na pic rel.
Miłego dzionka i smacznej kawusi. Uważajcie tam na siebie na tych kolorowych dywanach, bo nigdy nie wiadomo co się pod tymi liśćmi kryje a zęby nie włosy i same nie odrosną. A wczorajszy powrót do domu w magicznych ciemnościach jako bonus.
Wczoraj po południu pierwszy pracdom po ciemku i przy okazji test nowej lampki, bo poprzednia zaginęła w akcji. No więc - świeci A dzisiaj znowu piękna pogoda, więc klimatyczną fotką klasycznie życzę Państwu miłego dzionka i smacznej kawusi.
coś koło tego. choć dzisiaj bardzo trafiłem z ubiorem, i nie zmarzłem ani się nie przegrzałem. po to jest ta dupna torba podramowa, mieści się tam kilka wariantów dociepleń.:)
@austrionauta Na przyszłoroczne dupne trasy, nie wiem czy nie będę musiał kupić czegoś na sztycę. Niby mam dwie długie torby wzdłuż top tube, ale jak mam schować do nich odzież, to okazuje się że w jedną wchodzi starannie zwinięta bluza i nogawki xD Twoja torba jest sporo wyższa, trochę jak taki jeden Jack Pack, którego celowo nie wziąłem myśląc o potencjalnych problemach z wyciąganiem bidonów. Kumpel ma taką torbę na sztycy z funkcją kompresji (jak nie ma wypakowanej, to się elegancko ściska) i mieści się tam w opór rzeczy. Nawet lekko ocieplana kurteczka.
@Furto odnośnie sztucznych, to koniecznie sprawdź czy się nie bujają. A co do podranowych, to wystarczy koszyk z bocznym dojściem, choć nawet bez tego da się korzystać o ile torba nie jest zbyt sztywna. W tym roku na 4 dni miałem zestaw jak na zdj, ale gamechangerem były sakwy na widelcu, spoko tam wlazło wszystko i fajnie stabilizowały kierownicę
Powrót na #szosa po dwóch tygodniach chorowania i innych atrakcji, na razie bez Pan @Mordi, który chwilowo ma w rowerze tylko jedno koło. xD
Chciałam sobie zrobić miłą, jesienną pętelkę przez okoliczne pegeery, i może taka by właśnie była, gdyby nie fakt, że forma najwyraźniej odleciała już do ciepłych krajów. Od początku jechało mi się ciężko, a ostatnie 30 km było walką o życie z wiatrem, i to wcale nie silnym.
Pod innymi względami był to wypad bardzo spokojny, pomijając jeden incydent, kiedy to w jednej z wioch ruszył w moją stronę dość duży pies. Za późno go dostrzegłam i nie zdążyłam nawet wyjąć gazu z kieszeni, ale na szczęście on "tylko się tak bawił" - obszczekał mnie i sam odpuścił. (ಠ_ಠ)
Van Rysel - a Ty nie jeździłaś przypadkiem na Meridzie? Powroty są ciężkie, ale uspokoję Ciebie jak i @onpanopticon jego własnymi słowami: 2 tygodnie i nogi same się rozruszają.